środa, 5 listopada 2025

Tort serowo - brzoskwiniowy

Dzień dobry 🙂 

Dziś przeglądam swoje zapisane przepisy i zobaczyłam, że jeszcze Wam nie pokazałam ciasta, które zaniosłam do starej pracy na pożegnanie. Nadrabiam więc tę zaległość. Wykonanie proste, ale bardzo smaczne i naprawdę efektowne. Warto mieć w zapasie takie pomysły gdy nie ma czasu na efektywniejszy tort,a chcę się komuś sprawić radość. Ja użyłam brzoskwiń, ale tak szczerze mówiąc nada się większość owoców,na pewno truskawki byłyby świetnym pomysłem, ale musimy na nie jeszcze trochę poczekać 😢

Za parę dni długi weekend, więc może zainspirujecie się i popełnicie taki pysznościowy deser 🤩 serdecznie polecam i zapraszam 🙂



Biszkopt:

6 jajek rozm M 

6 łyżek mąki pszennej 

5 łyżek mąki pszennej 

1 czubata łyżka kakao 

1 łyżka kawy zbożowej 

12 łyżek drobnego cukru 

1 łyżeczka proszku do pieczenia 

Masa serowa:

800 g sera na sernik z wiaderka 

1 kg brzoskwiń ( waga bez pestek)

55 g żelatyny 

6 łyżek cukru 

Dodatkowo:

1 galaretka mango - marakuja ( 25 g)

10 g żelatyny 

600 ml wrzątku 

5 plastrów ananasa z puszki 

1 duża mandarynka 

Tortownica 22 cm



Do miski robota przełożyć jajka, dodać cukier i ubijać przez 5-6 minut aż zwiększa swoją objętość i pojaśnieją.

W mniejszej misce wymieszać wszystkie składniki sypkie, następnie partiami przesiewać do jajek i dokładnie wymieszać.

Dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia i wstawić biszkopt do piekarnika nagrzanego do 180 st. Piec około 30 minut do suchego patyczka. 

Wyjąć z piekarnika i ostudzić. Uwolnić z formy i przeciąć wzdłuż na pół. Z jednego blatu wykroić okrąg o średnicy ok 16 cm.

Masa serowa:

Brzoskwinie pokroić na mniejsze kawałki. Przełożyć do rondla, dodać cukier i 100 ml wody i ugotować owoce do rozpadnięcia. Gorące zblendować i przetrzeć przez sito. 

W czasie gdy brzoskwinie się gotują, żelatynę namoczyć w 4 łyżkach wody.

Do gorących owoców dodać żelatynę i dokładnie wymieszać aby się rozpuściła. Zostawić do ostygnięcia.

Gdy to nastąpi wymieszać z serem z wiaderka.

Wykonanie:

Na podkład do tortu wyłożyć pierwszy ( większy) blat biszkopta. Zapiąć obręcz tortu i wylać połowę masy serowej. Ułożyć mniejszy blat i wlać resztę masy serowej. Wstawić do lodówki do stężenia.

W międzyczasie wymieszać proszek galaretki z żelatyną. Zalać wrzątkiem i dokładnie rozpuścić. Zostawić do ostygnięcia.

Na wierzchu ułożyć owoce i ostrożnie wylać galaretkę i wstawić do lodówki do stężenia. Smacznego.











poniedziałek, 3 listopada 2025

Gulasz wielowarzywny z kiełbasą

Dzień dobry 🙂 

W związku z tym, że rozpoczął się listopad to wiadomym jest, że pogoda będzie nam zostawiała wiele do życzenia. I pomimo, że każdy z nas chciałby słonecznych i suchych dni to musimy liczyć się z tym, że raczej będzie zimno i co gorsza mokro. I nie wiem jak Wy, ale ja wtedy lubię zjeść coś ciepłego i najlepiej w sosie, wtedy od razu ciepełko w ciałku i serduszku. A może ja tylko w taki szalony sposób podchodzę do gulaszu? 😁 Prawdą jest, że lubię wszystko co w sosie pomidorowym. I co jest ogromną wartością takiego gulaszu, że można dodać do niego wszystko co oferuje nasza lodówka i szafki kuchenne. Więc gwarancja smaku gwarantowana,a do tego mamy kolejny pomysł, aby nic nam się nie zmarnowało. 

Tak się rozpisałam i na chwaliłam tego pomysłu, myślę więc już jesteście głodni i przygotujecie sobie w najbliższym czasie gulasz. A tak w ogóle lubicie gulasz? Jeśli tak to dajcie znać w komentarzach jaki?

Gorące uściski dla Was 😘 




375 g bobu ( waga po obraniu z łupin)

250 g rzodkiewki różnokolorowej

1 średnia marchewka 

1 średnia pietruszka 

100 g drobnych pieczarek 

260 g ziemniaków ( waga po obraniu)

1 duża cebula 

200 g kiełbasy śląskiej 

1 puszka pomidorów wiśniowych 

1 puszka kukurydzy 

700 g passaty pomidorowej 

1 łyżka pasty harissy 

1 łyżeczka cukru 

Sól pieprz do smaku 

1/2 łyżeczki papryki słodkiej mielonej 

3 łyżki oleju 

1,5 szklanki wody 



Wszystkie warzywa obrać ( z wyjątkiem rzodkiewki 🙃).

Marchewkę, pietruszkę, ziemniaki i cebulę pokroić w grubą kostkę. Kiełbasę także pokroić w grubą kostkę.

Rzodkiewki pokroić na ósemki. Pieczarki zostawić w całość,o ile są malutkie.

W dużym garnku rozgrzać olej, wrzucić cebulę i pastę harrisa. Zeszklić. Następnie dodać kiełbasę,a po 3 minutach twarde warzywa czyli marchewkę, pietruszkę i ziemniaki. Chwilę razem przesmażyć i dodać pomidory z puszki oraz passatę i wodę. Zmniejszyć ogień i zagotować. Przykryć pokrywką i dusić przed 15 minut,po czym dodać bób i pieczarki. Dusić do miękkości warzyw. Na 3-4 minuty przed końcem gotowania dodać cukier oraz kukurydzę wraz z zalewą. Doprawić do smaku. Po raz ostatni zagotować.

Smacznego.








niedziela, 2 listopada 2025

Zupa pomidorowa w wersji zero waste

Dzień dobry 🙂 

Zapraszam na pierwszy przepis w nowym miesiącu. Tym razem na stół wjeżdża zupa pomidorowa, ale nie byle jaka, tylko na świeżych pomidorach. Kupiłam ostatnio za dużo pomidorów i żeby mi się nie zmarnowały, to przerobiłam je na zupę. Córkom nie powiedziałam w jaki sposób przygotowałam tą zupę i zajadały aż miło 😁 wyszła pyszna zupa i nic nie zmarnowałam 💪 

Udanego tygodnia i całego listopada 🍄🍄🍄



4 średnie pomidory malinowe 

1,2 litra rosołu 

1 łyżeczka masła 

2 łyżeczki koncentratu pomidorowego 

3 łyżki śmietany kremówki 

2 łyżki sosu sojowego 

Ulubiony makaron 


Pomidory umyć, osuszyć. Następnie naciąć na krzyż i zalać wrzątkiem. Po około 5 minutach zdając skórkę i przekroić pomidory na 3-4 kawałki. Przełożyć do miski, zblendować i przetrzeć przez sito.

Do garnka przełożyć masło, roztopić. Dodać mus pomidorowy i stale mieszając doprowadzić do zagotowania. Gdy to nastąpi, dodać koncentrat i dokładnie wymieszać. Gdy masa znowu zawrze dodać rosół i zagotować. Zmniejszyć ogień i gotować całość 15 minut. Zdjąć z ognia, dodać sos sojowy. Zamieszać. Dodać śmietanę i wymieszać po raz ostatni. Podawać z ulubionym makaronem. Smacznego.







piątek, 31 października 2025

Październik w obiektywie

Dzień dobry 🙂 

Dziś ostatni dzień października. Dla niektórych to czas zabawy podczas halloween,a dla mnie czas podsumowania tego mijającego miesiąca.

Jak zapewne pamiętacie w październiku rozpoczęłam pracę w szkole na pełen etat. I chociaż z początku bardzo obawiałam się tej zmiany pracy to teraz jestem zadowolona że zrobiłam ten krok. Tym bardziej, że jak wiecie siedziba poczty w której pracowałam uległa zniszczeniu, więc do nowej lokalizacji miałabym naprawdę kawałek drogi. A że jestem tylko kierowcą rowerowym to byłoby to nielada wyzwanie. Ale na szczęście nie muszę o tym myśleć....

W październiku byłam dwa razy przeziębiona,pierwszy raz zaraz na początku miesiąca i jako tako się wykurowałam...a przynajmniej tak mi się zdawało bo od 18 października znowu przyszło takie przeziębienie, że musiałama iść do lekarza. Nie będę Was oszukiwać, wcale nie zamierzałam iść do lekarza i na zwolnienie lekarskie, ale gdy zobaczyli mnie moi nowi współpracownicy to odesłali mnie do domu i trzeba było się wychorować. Trochę też odpoczęłam bo dwa dni non stop leżałam bo naprawdę na nic siły nie było.

Zapraszam Was na porcyjkę zdjęć 🙂

Poniżej zdjęcie dekoracji, którą wspólnie zrobili nauczyciele i uczniowie z mojej szkoły. Stoi w holu głównym i cieszy oko, prawda?



A takie piękne drzewo można podziwiać z drugiego piętra naszej szkoły. 


Piękna ta nasza jesień, prawda? Zawsze zachwyca mnie ta mnogość barw, które pojawiają się na liściach.







Poniżej wschód słońca dwa tygodnie temu,cyknęłam w drodze na sobotnie zakupy spożywcze 😉


A to zachód słońca, który uchwyciła moja Martynka z naszego balkonu.


A poniżej zdjęcie plaży. 11 października wybraliśmy się nad króciutki wypad nad morze z okazji urodzin Daruni. Relacja z tego wypadu wkrótce 😁


Kolejny wschód słońca w drodze na zakupy 😆


No i seria ślicznotki, którą można schrupać bez ketchupu 🥹🤣





W tym miesiącu mało stylizacji. Sama nie wiem czemu tak wyszło, ale w czasie choroby zamówiłam sobie trochę rzeczy więc w listopadzie powinno być więcej zdjęć 🤩



I to z grubsza tyle w październiku. Głównie upłynął na oswajaniu się z nową rzeczywistością,bo dwie zmiany itd.  Liczę że z każdym dniem będzie lepiej,a ja będę się sprawdzać w tej pracy.
Pod względem wpisów ten miesiąc był umiarkowanie niezły. Ten wpis jest 12 w tym miesiącu, więc nienajgorzej, ale zdarzały mi się miesiące gdzie publikacji było 17-19. Może w kolejnych miesiącach będzie lepiej.
A jak Wasz październik? Udało się obrobić przed chorubskiem czy niestety nie?
Bardzo dziękuję za dotrwanie do końca wpisu. Serdecznie Was pozdrawiam i życzę Wam i sobie udanego listopada. To zawsze trudny okres, ale potem grudzień i szykowanie do świąt a ja to uwielbiam. Zresztą już mnie chyba trochę znacie w tej kwestii. Gorące uściski 😘 


środa, 29 października 2025

Cukierek albo pikus ( ciasteczka z orzechami laskowymi)

Dzień dobry 🙂 

I nadszedł ten czas w którym bardzo kiepsko się robi zdjęcia przygotowanych dań. Dni krótkie i co gorsza bardzo ponure. Zdjęcia nie są więc tak jasne jakbym sobie tego życzyła. Mam nadzieję jednak że widać jakie smakowite są te ciasteczka. Za dwa dni odbędzie się halloween. Ja generalnie nie uczestniczę w tym wydarzeniu,ale moja starsza córka od 2-3 lat wychodzi ze znajomymi,a potem robią imprezę, więc niejako ten nastrój mimo woli mi się udziela. I o ile te wszystkie stwory, potwory i kościotrupy mnie przerażają,o tyle dzielenie się cukierkami bardzo mi się podoba. W związku z tym, że młodsza nie wychodzi na polowanie na cukierki ( też nie lubi się bać,ma to po Mamusi 😉), chciałam żeby też coś miała z tego dnia. No i musiałam wykorzystać moje nowe foremki do ciastek, więc powstały takie w kształcie cukierków. A że mam duży zapas orzechów laskowych,bo mąż podczas wyjazdu służbowego kupił od gospodarza no to są orzechowe. Pyszne, chrupiące i mocno orzechowe. Darunia zadowolona. Stwierdziła nawet że chyba ze wszystkich wypieków jakie robię to domowe ciasteczka lubi najbardziej. Czyli trzeba uruchomić wyobraźnię i ruszyć z produkcją 😉

Serdecznie polecam i udanej środy życzę 🎃🎃🎃🕸️🕸️🕸️




100 g orzechów laskowych łuskanych ( najlepiej świeżych)

150 g mąki krupczatki

50 g mąki pszennej 

2 żółtka 

100 g drobnego cukru do wypieków 

100 g miękkiego masła 

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia 

50 g gorzkiej czekolady 

Posypka cukrowa - opcjonalnie 


Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

Przełożyć do małej miseczki obie mąki,dodać proszek do pieczenia,wymieszać, przesiać i odstawić na bok.

Orzechy zmielić w młynku do kawy.

Do misy robota przełożyć masło, dodać cukier i utrzeć na jasny krem. Dodać żółtka i ponownie zmiksować.

Wsypać mąkę oraz orzechy i wyrobić na gładkie ciasto. W razie czego dodać bardzo zimną wodę.

Gładkie ciasto owinąć folią spożywczą i włożyć do lodówki na pół godziny.

Następnie podzieli ciasto na pół i rozwałkować ( pracować z jedną porcja ciasta a druga niech czeka w lodówce, trzeba pracować szybko). Foremką wycinać ciastka i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.

Wstawić blachę do lodówki na godzinę.

Piec w 170 st i piec około 12-15 minut. Wyjąć i ostudzić na kratce.

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej lub w mikrofali i udekorować ciastka, opcjonalnie dodać posypkę cukrową. Smacznego.











poniedziałek, 27 października 2025

Pierogi z kaczki w rosole

Dzień dobry 🙂 

I zaczynamy ostatni tydzień października. Muszę przyznać że wyjątkowo szybko przeleciał mi ten miesiąc. Dziś wróciłam do pracy. Katar jeszcze dokucza, ale nie będę przecież z powodu kataru zostawała w domu. Pracować trzeba 😉

Dziś dzielę się z Wami pomysłem na pierogi z kaczką w rosole. Ktoś może pomyśleć, że już całkiem oszalałam że takie zacne mięso do pierogów włożyłam... już spieszę z wyjaśnieniem dlaczego tak się stało... otóż którejś niedzieli zaplanowałam sobie że podam pieczoną kaczkę na drugie danie. I łoj coś nie wyszło,bo ptaszyna cały czas jakaś niedopieczona i zupełnie nie smaczna była...nie mam pojęcia dlaczego??? Do ziemniaków więc podałam jajko sadzone,a kaczkę jeszcze trochę dopiekłam,potem dosmażyłam,zmieliłam w maszynce i wsadziłam do ciasta pierogowego. Przecież nie mogłam dopuścić, aby takie wartościowe ( pod wieloma względami 😉) mięso się zmarnowało. Do tego zrobiłam rosołek i obiad był prima sort. No prawie,bo rodzinka orzekła, że za dużo farszu w pierogach było 🤣 muszę przyznać że ubawili mnie tą uwagą,bo jeszcze nie słyszałam żeby ktoś narzekał, że pierogi zbyt obfite w farsz 🤣

Serdecznie zapraszam na przepis i udanego tygodnia Wam życzę 😘 😘 😘 







Farsz:

580 g mięsa z kaczki ( u mnie pieczone mięso)
1 cebula
1 czubata łyżka masła 
1/2 łyżeczki czosnku granulowanego 
1/2 łyżeczki papryki słodkiej mielonej 
1 łyżeczka majeranku 
Sól pieprz do smaku 

Ciasto:

500 g mąki 
1 płaska łyżeczka soli 
Ok. 300 ml gorącej wody 
2 łyżki oleju 

Rosół:

680 g porcji rosłowej z kurczaka 
1 szyja z kaczki 
1 kuperek z kaczki ( z tłuszczykiem)
1 pęczek włoszczyzny 
3 litry wody 
1 łyżka soli 
1 łyżka sosu sojowego 
1/4 łyżeczki kurkumy 
3 liście laurowe 
3 ziela angielskie 


Pierogi:

Cebulę obrać i pokroić grubo. Przełożyć do garnka z roztopionym masłem zeszklić. Dodać mięso i dusić około 10 minut. Zdjąć z ognia i ostudzić.

Następnie zmielić w maszynce do mięsa na drobnych oczkach. Doprawić do smaku solą i pieprzem oraz resztą przypraw, wymieszać.

Do miski przesiać mąkę, dodać sól.Wymieszać. Dodać olej oraz wodę i zagnieść na gładkie elastyczne ciasto. Odłożyć na 30 minut.

Ciasto podzielić na 3 części. Każdą cienko rozwałkować i wykroić kółka o średnicy 10 cm. Nakładać farsz, zlepiać. Ugotować w osolonej wodzie do wypłynięcia.

Rosół:

Do garnka przełożyć porcję rosołową, szyjkę i korpus z kaczki ( wcześniej wszystko dokładnie umyć)

Warzywa obrać, pokroić i dodać do garnka. Wrzucić wszystkie przyprawy (poza solą i sosem sojowym)dodać wodę i zagotować. W międzyczasie zbierać burzowiny, które pojawiają się na powierzchni.

Zmniejszyć ogień, dodać sól. Gotowa około 60 minut na wolnym ogniu. Zdjąć z ognia, dodać sos sojowy, kurkumę i wymieszać. 

Podawać z ugotowanymi pierogami z kaczki. Smacznego.












niedziela, 26 października 2025

Puszyste cynamonki

Dzień dobry 🙂 

Dziś zapraszam Was na cynamonki. Obiecałam je mojej Martynce bo jest wielką fanką tych bułeczek. Przygotowałam je z wykorzystaniem japońskiej metody tangzhong, którą podpatrzyłam u Helenki z bloga Moje Walijskie Pichcenie . Muszę przyznać że trochę obawiałam się, że nie będę umiała właściwe zrobić tej pasty, ale okazało się że nie jest taki diabeł straszny. I w końcu mogłam wykorzystać termometr cukierniczy,bo zwykle o nim zapomnianam😉

Bułeczki wyszły mięciutkie i puchate. Przyznam że Wam szczerze, że to druga partia w ciągu tygodnia tych cynamonek,bo te które zrobiłam w ubiegłą niedzielę nie zdążyłam sfotografować,bo Martynka wyniosła dla swojej paczki 😁 Wszystkie dzieciaki zgodnie orzekły, że bułeczki są pyszne więc nie będę się z nimi kłócić 🤗 sądzę że będę często robić tego bułeczki podczas tej jesieni i zimy 😀

Serdecznie zapraszam na przepis i udanej niedzieli Wam życzę 🫶🫶🫶

P.s. już wiem że na piątek na imprezę halloween mam upiec cynamonki. Będę musiała podzielić pracę na dwie tury bo w tym tygodniu pracuje od 9:30-17:30, więc trzeba będzie ciasto zagnieść wieczorem jednego dnia i zostawić w lodówce i upiec kolejnego poranka,bo po powrocie z pracy nie zdążę bo impreza zaczyna się o 17..




Składniki na tangzhong:

20 g mąki pszennej 

50 g mleka 

50 g wody 

Ciasto właściwe:

575 g mąki pszennej 

1 opakowanie drożdży instant 

200 ml letniego mleka 

70 g cukru drobnego do wypieków 

1/2 łyżeczki cynamonu 

90 go miękkiego masła 

1 jajko w temperaturze pokojowej 

Nadzienie:

25 g masła 

100 g cukru muscovado 

1 czubata łyżka cynamonu 



Mleko i wodę wlać do garnka, postawić na ogień i ogrzewać do temperatury 65 st. Następnie dodać mąkę i mieszać aż zrobi się gładka pasta. Nie dopuścić do zagotowania tangzhong. Przykryć i odstawić do ostygnięcia.

Do miski robota przełożyć przesianą mąkę,cukier, cynamon oraz drożdże. Wymieszać. 

Dodać tangzhong,jajko oraz mleko. Wyrabiać hakiem przez 5 minut. Potem jeszcze 2 minuty ręcznie.

Następnie stopniowo dodawać masło i wyrabiać kolejne 5 minut. Przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na co najmniej godzinę.

W międzyczasie w miseczce wymieszać cukier z cynamonem. Rozpuścić masło i ostudzić.

Ciasto rozwałkować na duży prostokąt. Posmarować dokładnie roztopionym masłem oraz wysypać cukier. Zrolować i dokładnie zlepić ciasto na spodzie. 

Pokroić na plastry o grubości około 1,5-2 cm i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.


Piekarnik rozgrzać do temperatury 190 st góra -dół.

Wstawić bułeczki i piec około 18-20 minut. Wyjąć i ostudzić na kratce. Smacznego.