wtorek, 5 maja 2026

Sałatka z brązowego ryżu z kurczakiem i szpinakiem

Dzień dobry 🙂 

Przepraszam za chwilową przerwę w nadawaniu. Ale udało się nam wybrać na krótki wypad na majówkę. Jak ogarnę się ze zdjęciami to pokażę Wam gdzie byliśmy. 

Pogoda dla nas łaskawa, więc chce nam się czegoś lekkiego i kolorowego. Dlatego ja zapraszam Was na prostą, ale smaczną i kolorową sałatkę. Do tego odrobina białka w postaci mięska z rosołu, czyli znowu udało mi się uratować to mięso 😁

Udanego wtorku i oczywiście całego maja 😘 




100 g brązowego ryżu - waga suchego produktu 

100 g szpinaku baby 

10 cm pora 

1/8 papryki czerwonej 

1 zielony ogórek 

100 g mięsa z rosołu 

10 g sosu sriracha 

70 g majonezu wegańskiego 

Sól pieprz do smaku 


Ryż zalać zimną wodą i zostawić na blacie na 15 minut. Następnie przełożyć na sito i przepłukać ryż, aż będzie czysta woda. 

Przełożyć do garnka, zalać wodą w proporcji 2:1 czyli dwie porcje wody na porcje ryżu, lekko osolić i ugotować do miękkości. Następnie odcedzić i ostudzić.

Szpinak drobno posiekać. Dodać pokrojonego w krążki pora. Paprykę pokroić w drobną kostkę.

Ogórek obrać, pozbawić gniazd nasiennych i pokroić. Dodać do miski wraz z kawałkami kurczaka.

Doprawić solą i pieprzem wymieszać wstępnie. Dodać sos oraz majonez i dokładnie wymieszać. Wstawić do lodówki na godzinę, smacznego.






czwartek, 30 kwietnia 2026

Kwiecień '26 w obiektywie

Dzień dobry 🙂 

I czwarty miesiąc tego roku za nami. I chyba muszę się powtórzyć, że znowu szybko zleciało. 

Hasłem przewodnim pierwszej dekady kwietnia była Wielkanoc. W tym roku jakoś nie szczególnie czułam klimat świąteczny, ale mimo wszystko coś mi się tam udało zrobić. Stół naszykowany skromnie, bo tylko nasza czwórka świętowała. W piątek zagniotłam ciasto kruche, potem dziewczyny wycinały ciacha i potem je dekorowały pisakami cukrowymi i różnymi posypkami. Coś jak pierniczki na gwiazdkę, ale ciacha były maślano - waniliowe. Do tego mini babeczki do koszyczka i pokazany już na blogu tort serowy. W sobotę był żurek w chlebku ( oczywiście domowej roboty) ,a w niedzielę tradycyjny świąteczny obiad.



Taki piękny poranek przywitał mnie podczas drogi do pracy gdy szłam na 6 rano. Zdjęcie robione telefonem więc ujęcie nie do końca oddaje urok tej chwili, ale co nieco widać.


Zdjęcie poniżej jest zrobione w Poniedziałek Wielkanocny. Najpierw parę minut po 5 rano przeleciał szybki gradzik,potem malutka burza, dwa grzmotu jeden błysk i poszła dalej. A po niej taki widok został. Te chmury wyglądają jak szczyty gór. Też tak to widzicie?


Pierwsze porywy wiosny,bo bardzo powoli w tym roku wkracza do nas. Mam nadzieję że wkrótce się to zmieni.



Oczywiście nie może zabraknąć foteczek koteczki. Wiem że też lubicie ją podziwiać, więc się dzielę z Wami tą moją pięknotką 🥹


Ja zamierzałam iść spać, a kotka i córka zaplanowały zabawę na moim łóżku 😉





Tu Belcia w wydaniu wielkanocnym 





A tutaj mąż przyniósł sobie fotel z pokoju młodszej córki bo mieliśmy we czwórkę oglądać Zwierzogród 2, ale gdy przygotowywał popcorn to Bella zajęła mu miejsce 🤣


Poniżej kilka stylizacje. Póki co nadal zimno, więc nie ma weny do strojenia się 😏




Kupiłam sobie ostatnio spódniczke ogrodniczkę. Ma bardzo miękki materiał, który dobrze że układa że nawet mojego w niej wykonywać swoje obowiązki służbowe bez obawy na krępowanie ruchów.

A tutaj mam taki zestaw. 


Torebka jest prezentem od młodszej córki pod choinkę. Sama bym się raczej nie zdecydowała na taką torebkę, ale jestem nią zachwycona! 


A tutaj cała w dżinsie. Mam jeszcze świetną sukienkę dżinsową na grubych ramiączkach , ale jeszcze nie pogoda na nią 😉



W drugiej połowie kwietnia wiosna w końcu pokazała swoje piękne oblicze 











Od dłuższego czasu moja głowę i wszystkie myśli wypełnia młodsza córka, więc weny do książek nie było. Coś tam udało mi się przerobić, ale imponująca liczba to nie jest. Wszystkie książki oczywiście przesłuchane. A w kwietniu były to:

1. Thea Weiß- Kino drugich szans. Książka polecona przez Anię z Książkowy Las Anki. I ja serdecznie polecam. Bardzo ciekawy pomysł na fabułę. W skrócie para trafia do kina, które wyświetla film o nich. Różne trudne sytuacje i wybory i jak to na nich wpłynęło. Czyta/ słucha się świetnie, ale ja raczej filmu z sobą w roli głównej nie chciałabym oglądać 😉 ciągle pamiętam jakie głupoty w życiu robiłam, że nie muszę ich widzieć na ekranie 😱
2. Anna Stryjewska - Syn wiatru. Bękart. Ta książka polecona jest przez Agnieszkę z bloga Kocie Czytanie. Książka cudowna! Niejednokrotnie poleciała mi łza przy niej,a przecież głównie w pracy słucham więc musiałam się ukrywać, bo jak wytłumaczyć że ryczysz bo książki słuchasz 🥹 już z niecierpliwością czekam na kolejną książkę z serii.
3. Katarzyna Kielecka - Sedno życia 
4. Katarzyna Kielecka - Piętno dzieciństwa - te dwie książki sama wybrałam i chyba zacznę nazywać panią Kielecką swoją naczelną ulubioną autorką. Mam za sobą już 7 książek tej autorki i wszystkie są świetne. Wciągają od pierwszego zdania. Te dwie konkretne pokazują jak to co spotkało Cię w dzieciństwie wpływa na Twoje dorosłe życie i co tak naprawdę jest ważne w życiu. Też wiele razy płakałam podczas słuchania tych książek. "Piętno dzieciństwa" daje pozytywny przekaz, że to co się spotkało gdy byłeś dzieckiem na pewno wpływa na Ciebie, ale Cię nie określa. Pokazuje że wcale nie musisz iść drogą swoich rodziców. Ty jesteś odpowiedzialny za swoje życie. I zgadzam się z tym w zupełnie. Też miałam trudne dzieciństwo,i pomimo że nikt nie jest doskonały to swoje córki wychowuje inaczej. Daje im wszystko czego my z mężem nie mieliśmy i nie myślę tylko o dobrach materialnych. Co prawda wiem, że trochę je też psuje, zdaje sobie z tego sprawę, ale nic na to nie poradzę 😁
5. Elizabeth Gifford - Dobry Doktor z Warszawy - w ostatnią sobotę kwietnia byłam w galerii, bo trzeba było kupić Daruśce koszule na egzaminy. I w jednym z hipermarketów zobaczyłam książkę. Od razu sprawdziłam czy jest na platformie audiobookowej z której korzystam i byłam. Książka jest świetna. Opowiada historię Janusza Korczaka podczas II wojny światowej i kilkunastu osób z jego środowiska podczas tych strasznych czasów. Książka warta przeczytania bo po trosze to książka historyczna a po trosze obyczajowa. Ja lubię takie połączenie w książkach.
6. Ewelina Dobosz- Złapać Oddech- książka polecana przez Małgosię z bloga Pachnące Inspiracje. I ja z czystym sumieniem za Małgosia mogę Wam polecić tą książkę. Fabuła kręci się wokół wyprawy na Górę Gór czyli Mont Everest. Sami zdobywanie szczytu też jest opisane, ale najważniejsze przesłanie jest takie że co by się nie działo czasem warto się zatrzymać, złapać głęboki oddech i pójść dalej. Co prawda zakończenie mnie mega zaskoczyło i chyba przez to ta książka jest taka wyjątkowa. 

W kwietniu obejrzałam też następujące produkcję : Zwierzogród 2, Dom pełen dynamitu, Bolls up ( durnawa komedia, ale czasem warto coś takiego obejrzeć) i mini serial Hulk Hogan : Amerykanin z krwi i kości ( chyba wszyscy wiemy kim był ten człowiek, serial pokazuje jego drogę na szczyt, ale także upadek). Pewnie zastanawiacie się skąd taki dobór repertuaru. Odpowiedź jest prosta, mój mąż wybiera. Mnie raczej jest wszystko jedno. Jakoś nigdy nie byłam szczególnym kinomaniakiem. Wolę poczytać czy coś zrobić w domu. Gdy mąż jest na dyżurze to wcale nie oglądam filmów. Jakoś mnie nie ciągnie i od dłuższego czasu trudno mi o skupienie na filmie. A dzięki mężowi co nieco zobaczę.
Pytałyście mnie jak mi się pracuje na zmiany 12-20. No to pracuje mi się znośnie. Na tych zmianach pracuje się spokojniej bo około 16, góra idzie do domu,dzieci z każdą minutą mniej i powoli praca idzie. Jedynie trudno mi, bo dzieci nie widuje praktycznie całymi dniami. Z godzinę rano i ze dwie wieczorem...

Bardzo dziękuję za dobrnięcie do końca tego wpisu. Kwiecień był dosyć trudny emocjonalnie dla mnie, zresztą marzec też i kolejne miesiące nie zapowiadają się lepiej więc cieszę się że mam Was i że do mnie zaglądacie. Bardzo dziękuję 😘 życzę Wam i sobie w miarę spokojnego i pogodnego maja 🫶🫶🫶

UDANEJ MAJÓWKI 

środa, 29 kwietnia 2026

Sznycle drobiowe z szynką, pieczarkami i serem ( zapiekane w wiatropiecu)

Dzień dobry 🙂 

Dziś danie obiadowe na bogato i to bardziej w męskiej wersji. Chociaż muszę przyznać że mnie też bardzo smakowało. Bo że mężowi mojemu to chyba nie muszę nikogo przekonywać. Jest mięsożercą i lubi takie dania. Pomysł, który z powodzeniem można przygotować przez cały rok. Sprawdzi się na " proszonym" obiedzie,albo tak po prostu w niedzielę. U nas tak właśnie było. W niedzielę naszła mnie wena na coś innego i oto jest taki obiad. Serdecznie zapraszam do stołu 😃




1 duża pierś z kurczaka 

2 pieczarki 

2 plastry szynki z tłuszczykiem 

4 łyżki tartego sera cheddar 

1 jajko 

1 łyżka mąki ziemniaczanej 

3 łyżki bułki tartej 

Sól pieprz do smaku 

Po 1/4 łyżeczki curry, czosnku granulowanego oraz papryki ostrej mielonej 

Olej do smażenia 


Mięso umyć i osuszyć. Przekroić na dwa płaty, które ostrożnie rozbić.

W miseczce wymieszać wszystkie przyprawy i dokładnie natrzeć mięso. Odłożyć na 15-30 minut. 

W międzyczasie na suchej, rozgrzanej patelni obsmażyć plastry szynki. Gdy będą rumiane, przełożyć na talerz a na patelnię przełożyć pokrojone w plasterki pieczarki. Obsmażyć z obu stron. Przełożyć na talerz.

Jajo rozstrzepać. Mąkę wymieszać z bułką tartą. Sznycle panierować w jajku i bułce, smażyć na rozgrzanym oleju z obu stron. Zdjąć z patelni i osączyć na papierowym ręczniku. 

Na sznycle ułożyć szynkę, pieczarki i obficie posypać serem. Wstawić do wiatropieca i zapiekać 2-3 minuty ( najlepiej układać pozostałe składniki na szynclach gdy będą już w szufladzie wiatropieca, zapieczone łatwiej wyjąć). Podawać gorące.







poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Risotto z pieczarkami i boczkiem

Dzień dobry 🙂 

Zaczynamy ostatnio tydzień kwietnia. Do tego na koniec tego tygodnia majówka. Macie jakieś plany wyjazdowe? My niestety nie. Przyczyn jest kilka, ale jak to mówią samo życie. Jeśli pogoda będzie sprzyjała to pewnie wybierzemy się na dłuższy spacer,a jeśli nie to będę szaleć w kuchni. I może znowu przygotuję takie danko. Jakiś czas temu zaserwowałam takie risotto rodzince na obiad. Obawiałam się reakcji całej trójki, ale na szczęście obiad przypadł im do gustu. W związku z tym że nie byłam pewna reakcji rodziny,to porcja nie jest duża i oczywiście bez wina. Mąż nie lubi winnego posmaku w daniach wytrawnych i podejrzewam że taki mocny smak dziewczynkom też by nie pasował, więc to taka polska wersja risotto. Ale wyszło naprawdę smacznie. Serdecznie polecam i udanego tygodnia Wam życzę 🫶 




300 g ryżu arborio 

250 g brązowych pieczarek 

10 cm pora 

100 g boczku lardons - drobniutko pokrojony boczek 

600 ml rosołu 

300 ml wody 

1 łyżka masła 

60 go sera bursztyn 

1 łyżka posiekanej natki 

Pieprz do smaku 



Pieczarki zmielić w malakserze lub blenderze z ostrzami. Por drobno pokroić.

W dużym garnku rozgrzać masło, wrzucić pora i boczek. Gdy się zeszklą, dodać pieczarki.

Po kolejnych 2-3 minutach dodać ryż, wymieszać. Gdy ziarenka zmienią barwę stopniowo dodawać rosół i wymieszać.

Gdy porcja płynu zostanie wchłonięta dodać kolejną. Tak długo aż ryż będzie miękki. 

Zdjąć z ognia, doprawdy do smaku pieprzem. Dodać natkę i starty bursztyn. Wymieszać. Podawać od razu. Smacznego.








niedziela, 26 kwietnia 2026

Szybciutkie rogale z czekoladą i rodzynkami

Dzień dobry w niedzielę 🙂

Dziś mam dla Was pomysł na szybciutkie rogale. Tak szybki , że nawet nie trzeba porcjować ciasta bo już jest poporcjowane. Wystarczy włożyć ulubione nadzienie i radocha gotowa. Pewnie się zastanawiacie skąd takie ciasto? Odkryłam je w dyskoncie na literę A. Są w takim niepozornym opakowaniu w kształcie tuby. W środku jest ciastu zrolowane i podzielone na 6 porcji, więc jeśli potrzebujecie więcej rogali to trzeba kupić więcej opakowań tego produktu. Korzystacie z takiego półproduktu? 

Udanej niedzieli 😍 





1 tuba gotowego ciasta na crosiannty

100 g czekolady gorzkiej 

6 łyżeczek rodzynek 

1 jajko 

1 łyżka grubego cukru 


Czekoladę podzielić na 6 pasków. 

Ciasto wyjąć z tuby. U nasady każdego trójkąta ułożyć pasek czekolady i po łyżce rodzynek. Zwinąć w rogalika.

Ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Rogaliki posmarować roztrzepanym jajkiem. Obsypać cukrem.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 st i piec około 18-20 minut. Wyjąć i ostudzić na kratce. Smacznego.










piątek, 24 kwietnia 2026

Tartaletki francuskie z pieczarkami i porem

Dzień dobry 🙂 

Macie ochotę na coś w stylu jarskim? Jeśli tak to serdecznie zapraszam. Ja jestem wielką fanką ciasta francuskiego w każdej postaci. Od jakiegoś czasu moja Daruśka też. I wykorzystuje ten fakt, żebym przemycić jej trochę warzyw. Bo jak coś jest zapieczone i z serem żółtym to nawet nie wnika jakie są składniki farszu 😉 następnym razem będę musiała zrobić z dwóch paczek ciasta francuskiego bo taka przekąska to szybko znika 😏

Serdecznie zapraszam na przepis i udanego weekendu Wam życzę 🫶🫶🫶



240 g pieczarek brązowych 

15 cm pora 

1 łyżka soku z cytryny

2 łyżki oleju 

2 suszone pomidory 

2 łyżki oliwy 

1 płat ciasta francuskiego 

80 g tartego sera 

1/2 jajka 

Sól pieprz do smaku 

1/2 łyżeczki suszonego oregano 

1 łyżeczka rozpuszczonego masła 


Pieczarki i por pokroić na duże kawałki.

Na patelni rozgrzać olej i wrzucić rozdrobnione warzywa. Dodać sok z cytryny i dusić do miękkości.

W międzyczasie suszone pomidory pokroić drobno i dodać na patelnię. Gdy płyn odparuje, zdjąć patelnię z ognia, doprawić do smaku i odłożyć do ostygnięcia.

Następnie zawartość patelni przełożyć do malaksera lub blendera z ostrzami i zmiksować.

Dodać oliwę,ser i wymieszać całość.

Foremkę metalową do muffinek posmarować rozpuszczonym masłem ( dno i brzegi).

Ciasto francuskie posmarować przygotowanym farszem i zrolować wzdłuż krótszego boku. Pokroić na 12 porcji. Każdą porcję włożyć do jednego otworu muffinkowego. Posmarować tartaletki roztrzepanym jajkiem.

Piec w 200 at około 20 minut do ładnego zrumienienia. Smacznego.








środa, 22 kwietnia 2026

Jabłkowo - herbaciany kompot z resztek

Dzień dobry 🙂 

Od pewnego czasu nabrałam takiego nawyku, że gdy obieram jabłka do ryżu z jabłkami, to skórki i gniazda nasienne gotuje na kompot. Tym razem dodałam kilka torebek herbaty, żeby podkręcić smak i wyszło naprawdę zacnie. I nic mi się że zmarnowało, czyli tak jak lubię 💪😁

P.s. opowiedziałam koleżankom z pracy co robię z obierkami od jabłek, to jedna z nich stwierdziła, że jestem zaradna i nie dorastam mi do pięt. Oczywiście bardzo miło mi się zrobiło, ale myślę że to przesadzona opinia. Myślę że gdyby też prowadziła bloga i była taka stuknięta na punkcie gotowania jak ja 😜 to też by wszystko przerabiała.

Udanej środy 😘 



 

550 g skórek i gniazd nasiennych z jabłek 

1 torebka herbaty o smaku jabłko - mięta 

2 torebki herbaty miętowej 

1 łyżka pasty waniliowej 

2 łyżki miodu 

2 litry wody 



Do dużego garnka przełożyć resztki z owoców. Dodać wszystkie herbaty ( wysypać susz z torebek do garnka). 

Dodać pastę waniliową oraz wodę, zamieszać i postawić na ogień. Zagotować. Zmniejszyć ogień i gotować przez 15 minut. 

Zdjąć z ognia. Do miodu dodać 3-4 łyżki gorącego kompotu i dokładnie wymieszać. Przelać do garnka i całość ponownie wymieszać.

Przecedzić przez sito. Podawać gorące lub schłodzone. Smacznego.