środa, 11 lutego 2026

Pączuszki- chmurki z serka homogenizowanego naturalnego

Dzień dobry 🙂 

No i nie umiałam się powstrzymać i usmażyłam coś jeszcze na Tłusty Czwartek. Co prawda zrobiłam to w sobotę bo jutro mam wizytę u lekarza, potem pakowanie na wyjazd więc nie będzie czasu. Moje paczuszki są na serku naturalnym bo taki miałam w lodówce i stwierdziłam że nie ma sensu kupować smakowego. Dodałam trochę aromatu migdałowego i wyszło super. W małe kształty też się nie bawiłam i dlatego wyszły mi takie chmurki bo nabierałam całe łyżki ciasta. Skusicie się? Wykonanie szybkie, proste a smak naprawdę fajny. Ja po raz pierwszy robiłam takie z serka pączki, ale na pewno nie ostatni 🤤

Jeśli macie ochotę na inne pomysły na Tłusty Czwartek, zapraszam Was do etykiety z nazwą " Tłusty Czwartek" co nieco tam znajdziecie 🫶


Udanej środy 😘 




500 g serka homogenizowanego naturalnego 

220 g mąki 

3 łyżki cukru pudru 

2 jajka rozm M 

2 jajka rozm L 

2 łyżeczki proszku do pieczenia 

Aromat migdałowy - opcjonalnie 

1/2 litra oleju rzepakowego 

3 łyżki drobnego cukru 



Serek i jajka powinny być w temperaturze pokojowej. 

Do miski przełożyć serek, dodać cukier oraz jajka i aromat jeśli korzystacie z takowego. Dokładnie wymieszać. Dodać mąkę wraz z proszkiem i wymieszać aby nie było grudek.

Olej rozgrzać do temperatury 175 st i łyżka wkładać pączuszki do oleju ( co jakiś czas moczyć łyżkę w oleju aby ciasto dobrze spływało z łyżki). 

Smażyć na złoto z każdej strony. Odkładać łyżką cedzakową na ręcznik papierowy,a następnie obtoczyć w drobnym cukrze. Smacznego.










poniedziałek, 9 lutego 2026

Pizza pepperoni na zakwasie

Dzień dobry 🙂 

Z tego co wyczytałam to Dzień Pizzy obchodzony jest trzy razy w roku. Pierwszy raz 17 stycznia gdy świętują Włosi, dzień związany ze św. Antonim. Kolejna data to 9 lutego czyli Międzynarodowy Dzień Pizzy, popularny w Europie i USA, upamiętniający wpis pizzy neapolitańskiej na listę UNESCO) oraz 31 sierpnia kiedy to dzień pizzy obchodzony jest w Brazylii.  W Polsce najpopularniejsza jest data 9 lutego. Dlatego też ja dziś częstuje Was pizzą na zakwasie. Zrobiłam taka poraz pierwszy i muszę przyznać, że jestem zaskoczona smakiem i strukturą ciasta pizzowego. Jeśli macie zakwas to serdecznie polecam wypróbować taką pizzę. A jeśli nie,to przepis wyjdzie i bez zakwasu. Proces tworzenia ciasta będzie wyglądać tak samo, jedynie zostanie pominięty jeden składnik. Polecam na dzień pizzy albo na pizzę w każdy inny dzień roku 😉

Udanego tygodnia 🙂 





Ciasto:

400 g mąki typ 00

1 łyżeczka cukru 

1/2 łyżki soli 

3 g drożdży w proszku 

50 g zakwasu 

2 łyżki oliwy 

Ok. 200 ml ciepłej wody 

Dodatki:

15 plasterków salami pepperoni 

3 pieczarki 

1/2 cebuli 

10 zielonych oliwek 

4 łyżki sosu do pizzy ( z puszki)

1/2 kulki mozzarelli 

3 łyżki sera cheddar 

1 łyżka mąki kukurydzianej 



Do miski przełożyć mąkę, dodać sól i cukier oraz drożdże. Wymieszać. Dodać zakwas i znowu wymieszać.

Stopniowo dolewać wodę i wyrabiać ciasto. Następnie dodać oliwę i wyrabiać hakiem około 5 minut.

Przełożyć domu natłuszczonej miski, przykryć i odstawić do wyrośnięcia.

Po tym czasie, ciasto odgazować. 

Stolincę oprószyć mąką kukurydzianą. Ciasto lekko zagnieść,a następnie rozciągnąć i dopasować do formy.

Na cieście rozsmarować sos pomidorowy i ułożyć dodatki. Posypać tartym cheddarem i dodać kawałki mozzarelli. 

Piekarnik rozgrzać piekarnik na funkcji grill do temperatury 220 st i piec pizzę około 8-10 minut,do ładnego zrumienienia.  Smacznego.











piątek, 6 lutego 2026

Kokosowe donuty

Dzień dobry 🙂 

Do Tłustego Czwartku ( czy jak ja nazywam ten dzień -dniem kochania pączka 😁) zostało 6 dni pora więc coś Wam zaserwować. Muszę przyznać że w ciągu roku rzadko,a prawie wcale nie robię słodkości smażonych w tłuszczu. Ale w tym szczególnym okresie zawsze mnie ciągnie do takich pyszności. Tym razem przygotowałam donuty o smaku kokosa. Do pączków z prawdziwego zdarzenia niestety nie mam ręki ,a pączki amerykańskie jako tako mi wychodzą więc tworzę nowe smaki. W tym roku kokos były specjalnie dla mojego męża,bo jak już wiecie On szczególnie lubi ten smak. W sam czwartek nie wiem czy jeszcze coś usmażę, ponieważ w piątek popołudniu wyjeżdżamy i najprawdopodobniej nie zdążymy zjeść. Ale to jeszcze nic pewnego 😉 póki co zapraszam na takie pączuski. Smacznego 🙂

P.s. w środę odesłali mnie do domu z pracy i jestem na zwolnieniu lekarskim. Na szczęście to nie grypa a zapalenie zatok. Trzymajcie się zdrowo!

Udanego weekendu 🥰 




500 g mąki pszennej 

100 g wiórków kokosowych 

2 żółtka 

70 g drobnego cukru 

1 opakowanie drożdży instant 

Szczypta soli 

250 ml maślanki 

50 g masła 

50 g oleju kokosowego 

5 łyżek mleka 

Dodatkowo:

1 litr oleju 

Cukier puder 


Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

Wiórki kokosowe zmielić w młynku do kawy.

Masło wymieszać z olejem kokosowym,a mleko z maślanką.

Do miski robota przełożyć przesianą mąkę,cukier, wiórki kokosowe oraz drożdże. Wymieszać. 

Dodać żółtka oraz mieszankę mleka z maślanką.Wyrabiać hakiem przez 5 minut.

Następnie stopniowo dodawać mieszankę masło z olejem kokosowym i wyrabiać kolejne 5 minut. Przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na co najmniej godzinę, aż podwoi objętość.

W międzyczasie przygotować sobie nieduże kwadraty z papieru do pieczenia. Na nich będą odpoczywać donuty przed smażeniem.

Po tym czasie lekko zagnieść. Rozwałkować na grubość ok 1 cm i wycinać foremką donuty ( albo szklanką i kieliszkiem). Odkładać każdy donut na osobną porcję papieru i zostawić do wyrośnięcia na kolejne 20 minut.

Olej rozgrzać do 175 st i partiami smażyć pączki. Odkładać na kratkę, aby obciekły z nadmiaru tłuszczu ( podłożyć ręcznik papierowy) . Przed nami oprószyć cukrem pudrem. Smacznego.








środa, 4 lutego 2026

Placki ziemniaczane z sosem z szynki

Dzień dobry 🙂 

Czy są tutaj fani placków ziemniaczanych? Ja bardzo je lubię. Przez lata robiłam tylko placki. Tym razem postanowiłam do placków zrobić sos i zrobić danie, które potocznie nazywa się placek po węgiersku. Ja oczywiście trochę zrobiłam po swojemu. Zamiast jednego dużego placka zrobiłam mniejsze i tak podałam na obiad. Mnie i mężowi bardzo smakowała taka wersja, Martynka zjadła placki z cukrem, a Darunia miała naleśniki bo nie je placków ziemniaczanych 🫣. Chociaż jeśli mam być szczera to z tego dania najbardziej smakował mi gulasz,bo lubię takie miksy 😉

Dajcie znać jak u Was w kwestii placków ziemniaczanych? Z gulaszem, cukrem czy może ketchupem? A może tak jak moja Darunia nie lubicie placów? Jestem bardzo ciekawa Waszych preferencji 🙂

Udanej środy, całego tygodnia i oczywiście lutego , mnie niestety dopadło mocne przeziębienie,a w przyszły piątek wyjeżdżamy więc mam nadzieję że wkrótce mi się poprawi...




Placki ziemniaczane:

1,2 kg ziemniaków ( waga po obraniu)

2 jajka rozm M 

5 łyżek mąki 

1 cebula 

Sól pieprz do smaku 

Olej do smażenia 


Sos z szynki:

1 kg mięsa z szynki 

350 g pieczarek 

1 duża marchewka 

1/2 papryki czerwonej 

2 ogórki kiszone 

1 cebula 

2 ząbki czosnku 

Po 1 łyżeczce: soli, pieprzu, czosnku granulowanego, papryki słodkiej i majeranku 

1/2 łyżeczki papryki ostrej 

1 łyżka smalcu

1 łyżka mąki 

2 łyżki śmietany kremówki 


Sos z szynki:

Mięso umyć i osuszyć. Pokroić w średniej wielkości kostkę i dokładnie wymieszać ze wszystkimi przyprawami. Wstawić do lodówki na 4-5 godzin, a najlepiej na całą noc.

Następnego dnia wyjąć mięso z lodówki na godzinę przed przygotowaniem sosu.

W międzyczasie pokroić w kostkę cebulę, czosnek, paprykę i ogórki kiszone oraz marchewkę.

Pieczarki pokroić w plasterki.

Do mięsa dodać łyżkę mąkę i dokładnie wymieszać. 

W rondlu roztopić smalec i partiami obsmażać mięso i odłożyć na talerz.

Do garnka przełożyć cebulę, czosnek oraz marchewkę. Zeszklić. Dodać szynkę i pieczarki. Wlać litr wody i dusić do miękkości mięsa.

Na 5 minut przed końcem duszenia dodać paprykę i ogórki. Doprawić do smaku. Zdjąć z ognia i dodać śmietanę, wymieszać.

Placki ziemniaczane:

Ziemniaki obrać, osuszyć i zetrzeć na tarce lub zmielić w blenderze z ostrzami. Do ostatniego mielenia dodać cebulę.

Przełożyć na czystą ściereczkę i odcisnąć z nadmiaru soku.

Przełożyć do miski, dodać jajka, mąkę i przyprawy. Dokładnie wymieszać.

Smażyć na rumiano na porządnie rozgrzanym oleju. Odsączyć na papierowym ręczniku i podawać z sosem. Smacznego.









poniedziałek, 2 lutego 2026

Styczeń '26 w obiektywie

Dzień dobry 🙂 

Zaczynamy drugi miesiąc nowego roku,pora więc na małe podsumowanie stycznia. Muszę przyznać że dosyć szybko zleciał mi ten miesiąc. Tym bardziej że pierwszy tydzień stycznia był taki w kratkę jeśli chodzi o pracowanie, więc dopiero w drugim tygodniu to była już praca z całą mocą. W pierwszych dniach stycznia moja Darunia miała próbne egzaminy ośmioklasisty. Język angielski poszedł świetnie, język polski trochę do nadrobienia ale nie wiele. Niestety nie znamy wyników z matematyki ( a na tym przedmiocie szczególnie nam zależy) bo pani od matematyki w trakcie egzaminów się pochorowała i chyba do końca lutego nie będzie tych wyników. I to chyba najważniejsze wydarzenia z tego miesiąca. Reszta na zdjęciach na które serdecznie zapraszam.

Drugiego stycznia spadło sporo śniegu i w niedzielę wybraliśmy się na spacer do pobliskiego lasu. Tym bardziej że od rana było pięknie słonecznie. Oczywiście nie umiałam się powstrzymać od zrobienia zdjęć 😁









Moja Martynka koniecznie chciała w tym bielutkim puchu zrobić aniołka i tak Jej wyszedł 😉





Po kilku dniach po opadach śniegu przyszedł dosyć duży mróz bo ponad -10 st i tak pięknie pomalował drzewa.






A tutaj łapki wiadomo kogo 🥹 bardzo chciała na balkon, ale nawet minuty nie wytrzymała i uciekła z krzykiem 😂






Dość szybko rozebraliśmy choinkę bo już 3 stycznia,raz że mieszkanie małe i trochę miejsca zabierała a dwa że nawet po lekkim dotyku ( np. kocim ogonkiem) leciały igły.




Oczywiście nie może zabraknąć zdjęć najpiękniejszej 🥹


Tu nadzoruje czy dobrze zakupy rozpakowuję 😂






Bella żadnego kartonu nie odpuści. Te czekały na bombki, specjalnie je tak ustawiłam żeby się do nich nie pchała a i tak udało jej się zagnieździć 🤣









Po kilku dniach śnieg stopniał, ale jak się okazało nie wszędzie. W naszym lasku ścieżki nadal były bardzo oblodzone...ale słonko zachodziło pięknie. Po kolejnych kilku dniach,a dokładnie 26 stycznia okazało się że oblodzone ścieżki w lesie to nic w porównaniu z tym co na chodnikach i ulicach Poznania było tego wspomnianego 26...ja w tym dniu zaczynałam rankowy tydzień i droga do pracy zajęła mi dwa razy dłużej niż zazwyczaj. Myślę że gdybym większości trasy nie pokonała po trawie to szłabym dłużej albo bym nie raz upadła. Gdy tylko dotarłam do pracy od razu dzwoniłam do córek żeby nie szły do szkoły. Za dwa tygodnie jedziemy na ferie,a do tego Daria jest w ósmej klasie więc stwierdziłam że lepiej niech jeden dzień w szkole opuści niż 6-8 tygodni w razie złamania...bo czytałam że tego dnia sory w naszym mieście miały ogrom poszkodowanych...na szczęście ani mnie,ani mojej rodzinie i znajomym udało się przetrwać ten dzień bez upadku.







Ostatnie dwa zdjęcia jakie chcę Wam pokazać to ciasto, które wykonałam na zamówienie dla Mojej Pani Dyrektor. Jak wiecie z poszczególnych wpisów co jakiś czas zanoszę ciasto do pracy. I w ten nieszczęsny śliski poniedziałek też szłam z ciastem. Ja ciastem przygotowanym do pracy częstuje nie tylko moich najbliższych współpracowników ale także sekretariat ( łącznie z Panią Dyrektor) i panie w kadrach. Ciasto którym poczęstowałam w poniedziałek,a który Wy zobaczycie za jakiś czasu, wszystkim bardzo smakował. Pani vice dyrektor zażartowała że może na wizytację przygotuje jakieś ciasto,ja tylko się uśmiechnęłam i poszłam do swoich obowiązków. Kolejnego ranka dostałam pytanie od pani Sekretarki czy dam radę na środę rano coś przygotować, żeby poczęstować czymś Szanownego Gościa. Oczywiście się zgodziłam ale od razu zaczęłam się stresować czy mi wyjdzie. Oczywiście bez wpadki się nie obyło, ale ostatecznie udało mi się stworzyć coś takiego. Ciasto bardzo smakowało,a Pani Sekretarka mówi:" miałaś coś upiec a nie przynieść z cukierni", odebrałam te słowa że także bardzo się podobało moje ciasto. A Wy co o nim sądzicie? Oczywiście zdjęcia są nieszczególne ale robiłam je na szybko już w pracy.

 



W styczniu przełamałam się do czegoś, co do tej pory uważałam że nie jest dla mnie... pewnie się zastanawiacie co to takiego. Otóż wykupiłam sobie dostęp do aplikacji do audiobooków. Od dziecka lubię czytać i chętnie czytam. Faktem jest że coraz trudniej mi znaleźć czas, tym bardziej że prowadzenie bloga pochłania sporo czasu, nawet nie samo prowadzenie ale to co się dzieje wcześniej... pieczenie/ gotowanie, sprzątanie po tym ( a czasem jest taki bajzel, że sama się dziwię), potem zdjęcia, wstawianie postu i czas ucieka przez palce. I ostatno mnie olśniło, skoro słucham w pracy radia ( na słuchawce bezprzewodowej), to może trzeba spróbować posłuchać książki. I tak też zrobiłam. Gdy sprzątam sale czy łazienki jestem sama więc mogę posłuchać. I okazało się to dobrym pomysłem. Tym sposobem w styczniu przesłuchałam 7 książek. A były to:
1. Katarzyna Grochowska - Ostatni Lot ( Książka polecona przez Wiole z Subiektywnie o książkach, powieść opisuje losy osób, które utraciły w katastrofie samolotu w 1980 roku kogoś bliskiego. A opinia publiczna pamięta o tej katastrofie  tylko z powodu piosenkarki Anny Jantar. A co ze " zwykłym" człowiekiem. Czy ktoś zastanawiał się jak taka tragedia miała wpływ na jego los. Autorka daje nam odpowiedź na to pytanie na przykładzie młodej kobiety, która została bardzo doświadczona przez los, a katastrofa była początkiem nieszczęścia. To powieść o cierpieniu, przetrwaniu i o tym że los może się odwrócić także w dobrą stronę gdy na naszej drodze pojawi się ktoś, kto pomoże nam zawalczyć o siebie. Daje 6/6. 

2. Wioleta Piasecka - Tajemnica Bibliotekarki ( To druga część opowieści o Dagmarze Brewce, młodej kobiecie, która poddała się odtruciu i przeszła przez odwyk i od teraz zaczyna życie w trzeźwości. Książka bardzo dobrze napisana, motywujące ale momentami postawa Dagmary mnie irytowała gdy zwlekała z podzieleniem się z ukochanym mężczyzną tego co dla niej ważne i istotne. Daje 5/6

3. Wioleta Piasecka - Otuleni Syberyjskim Wiatrem - Zdeptane Nadzieje - 
4. Wioleta Piasecka - Otuleni Syberyjskim Wiatrem - Przerwana Młodość 
5. Wioleta Piasecka - Otuleni Syberyjskim Wiatrem - Skradziona Miłość - Trylogia ta opowiada o losach Polaków, którym przyszło żyć w czasie zaborów i po powstaniu styczniowym. Dzieje prywatne mieszają się z zawieruchą historyczną. A przyczynkiem do powstania tej historii były prawdziwe losy pierwszych kobiet zesłańców. Opowieść pełna bólu, odwagi, dążenia do odzyskania upragnionej niepodległości. Jeśli lubicie powieści z zacięciem historycznym to mogę z całego serca polecić tą trylogię. Tutaj zdecydowanie 6/6

6. Agnieszka Lis- Ocalenie 
7. Agnieszka Lis - Odkupienie - Te dwie powieści opowiadają o losach małej dziewczynki,a potem młodej kobiety, której przyszło żyć bez mamy ,a za progiem druga wojna światowa i cała groza z nią związana. A potem próba ułożenia sobie życia w powojennej rzeczywistości. Pomysł na książkę jest naprawdę świetny, ale niektóre opisy danej sytuacji zbyt długi, ale ogólnie daję 5/6. ( Na dniach ma być wydana trzecia część tej powieści czyli Odrodzenie. Mam nadzieję że szybko będzie można jej przesłuchać.) 
Przepraszam że te " recenzje" są marne, ale nie umiem pisać takich rzeczy. Mam tendencję do zdradzania zakończenia,w poprzedniej pracy gdy opowiadałam film, to zawsze zdradziłam zakończenie i miałam zakaz opowiadania fabuły 🤣 dlatego zajmuje się kuchnią a nie pisaniem 🤗.

Na koniec tego wpisu małe podsumowanie tego co się działo na blogu. W styczniu powołałam do życia 11 wpisów. Dwa wpisy to podsumowania grudnia i całego roku. Siedem wpisów to pomysły wytrawne,a tylko dwa słodkie. Wśród wytrawnych były pomysły na pieczywo, sałatkę czy pulpety gołąbkowe. Najchętniej czytanym wpisem było podsumowanie ubiegłego roku. Bardzo cieszy mnie ten fakt, to znaczy że oprócz moich przepisów, moja gadanina też się Wam podoba 😘 drugim najchętniej czytanym wpisem były pomysł na chleb żytni,wraz z przepisem na zakwas. Podium zamyka tort maślankowo-morelowy.

Bardzo dziękuję za wspólnie spędzony styczeń i serdecznie zapraszam na kolejny miesiąc. Gorące uściski 😘 😘 😘 

piątek, 30 stycznia 2026

Sernikowa kanapka bez pieczenia

Dzień dobry 🙂 

Przed nami ostatnie godziny stycznia, pierwszy miesiąc roku za nami. Oj ucieka nam ten czas.... niestety nie mamy na to wpływu...na zgryzoty najlepiej zjeść coś słodkiego. Tym razem mam dla Was ciasto bez pieczenia. Będę nie skromna, ale bardzo jestem zadowolona z tego ciasta. Wyszło mi tak jak to sobie zaplanowałam. Piękne, delikatne, niezbyt słodkie. Ja przygotowałam to ciasto na nowy rok,a część zabrałam do pracy. I znowu było mi bardzo miło, że deser smakuje. Za dwa tygodnie Walentynki, to może pokusicie się na jego przygotowanie? Ja szczerze polecam. Przygotowanie nie jest trudne, ani pracochłonne. Przyda się nie tylko początkującym cukiernikom czy osobom nie posiadającym piekarnika...to ciasto po prostu dla każdego 😄

Udanego weekendu 🥰 




45 czarnych herbatników 

200 ml mleka

Śnieżka do mleka 

500 g serka homogenizowanego naturalnego 

1 galaretka przezroczysta bez cukru+400 ml wody 

20 g żelatyny 

3 łyżki erytolu zmielonego na puder 

140 g malin 

Dodatkowo:

150 g skyru 

1 łyżeczka erytolu zmielonego na puder 

1 śmietan fix 

6 malin 

Pasta waniliowa ( opcjonalnie)


Forma 23*18


Galaretkę wymieszać z żelatyną i rozpuścić w 400 ml wrzątku. Dokładnie wymieszać i odstawić do ostygnięcia.

Mleko ubić ze ścieżką, dodać erytol i serek i dokładnie wymieszać.

Następnie stopniowo dodawać zimną galaretkę i mieszać do połączenia.

Formę wyłożyć folią spożywczą i ułożyć pierwszy rząd herbatników.

Wylać ostrożnie połowę kremu i rozrzucić maliny. Przykryć drugim rzędem herbatników. Wylać resztę kremu i ułożyć ostatni rząd herbatników.

Ułożyć na wierzchu folię spożywczą, obciążyć talerzykiem lub deska do krojenia ( można ułożyć dwa identyczne kartony mleka lub innego napoju). 

Wstawić do lodówki na 8 godzin lub całą noc.

Kolejnego dnia skyr ubić z ertrolem, zagęstnikiem do śmietany oraz pasta na gęsty krem. 

Nałożyć do rękawa cukierniczego i wycisnąć ozdobne kleksy na każdym ciastku. Udekorować malina. Pokroić na małe porcje wzdłuż granic herbatników. Smacznego.













środa, 28 stycznia 2026

Biała kapusta duszona z boczkiem

Dzień dobry 🙂 

Dziś polecam Wam prosty, pyszny i poprawiający humor przepis. Jednakże muszę być z Wami szczera, nie jest to mój pomysł, tylko podpatrzony. Podczas długich wakacji nad morzem, na jeden z obiadów zamówiłam sobie właśnie kapustę z boczkiem. Bardzo posmakowało mi to danie. Gdy miałam więc zapas obgotowanej kapusty po przygotowaniu gołąbków, przypomniałam sobie o tym daniu i tadam jest. Proste, smakowite i kojące. Co podczas takiej kiepskiej pogody jest bardzo dobrym pomysłem 🙂 W Poznaniu była taka gołoledź że każdy krok groził upadkiem. Ja do pracy szłam 25 minut,a zwykle idę 13 minut. A wczoraj ani śladu po gołoledzi a za to dużo śniegu 😉a jak było u Was?

Udanej środy 😘 



350 g wstępnie obgotowanej kapusty białej 

65 g boczku wędzonego surowego 

1 cebula 

4 chochle rosołu 

2 łyżeczki cukru 

Sól pieprz do smaku 


Kapustę poszatkować. Boczek i cebulę drobno pokroić.

Patelnię z nieprzywierającą powłoką dobrze rozgrzać. Wrzucić boczek i smażyć, aż wytopi się tłuszcz. 

Następnie dodać cebulę i zeszklić ją. Na patelnię dodać kapustę oraz rosół. Przykryć pokrywką, zmniejszyć ogień i dusić do miękkości kapusty. 

Co jakiś czas zamieszać, aby kapusta się nie przypaliła. Na koniec doprawić solą pieprzem oraz cukrem. Dusić jeszcze 2-3 minuty i gotowe. Smacznego.