środa, 4 lutego 2026

Placki ziemniaczane z sosem z szynki

Dzień dobry 🙂 

Czy są tutaj fani placków ziemniaczanych? Ja bardzo je lubię. Przez lata robiłam tylko placki. Tym razem postanowiłam do placków zrobić sos i zrobić danie, które potocznie nazywa się placek po węgiersku. Ja oczywiście trochę zrobiłam po swojemu. Zamiast jednego dużego placka zrobiłam mniejsze i tak podałam na obiad. Mnie i mężowi bardzo smakowała taka wersja, Martynka zjadła placki z cukrem, a Darunia miała naleśniki bo nie je placków ziemniaczanych 🫣. Chociaż jeśli mam być szczera to z tego dania najbardziej smakował mi gulasz,bo lubię takie miksy 😉

Dajcie znać jak u Was w kwestii placków ziemniaczanych? Z gulaszem, cukrem czy może ketchupem? A może tak jak moja Darunia nie lubicie placów? Jestem bardzo ciekawa Waszych preferencji 🙂

Udanej środy, całego tygodnia i oczywiście lutego , mnie niestety dopadło mocne przeziębienie,a w przyszły piątek wyjeżdżamy więc mam nadzieję że wkrótce mi się poprawi...




Placki ziemniaczane:

1,2 kg ziemniaków ( waga po obraniu)

2 jajka rozm M 

5 łyżek mąki 

1 cebula 

Sól pieprz do smaku 

Olej do smażenia 


Sos z szynki:

1 kg mięsa z szynki 

350 g pieczarek 

1 duża marchewka 

1/2 papryki czerwonej 

2 ogórki kiszone 

1 cebula 

2 ząbki czosnku 

Po 1 łyżeczce: soli, pieprzu, czosnku granulowanego, papryki słodkiej i majeranku 

1/2 łyżeczki papryki ostrej 

1 łyżka smalcu

1 łyżka mąki 

2 łyżki śmietany kremówki 


Sos z szynki:

Mięso umyć i osuszyć. Pokroić w średniej wielkości kostkę i dokładnie wymieszać ze wszystkimi przyprawami. Wstawić do lodówki na 4-5 godzin, a najlepiej na całą noc.

Następnego dnia wyjąć mięso z lodówki na godzinę przed przygotowaniem sosu.

W międzyczasie pokroić w kostkę cebulę, czosnek, paprykę i ogórki kiszone oraz marchewkę.

Pieczarki pokroić w plasterki.

Do mięsa dodać łyżkę mąkę i dokładnie wymieszać. 

W rondlu roztopić smalec i partiami obsmażać mięso i odłożyć na talerz.

Do garnka przełożyć cebulę, czosnek oraz marchewkę. Zeszklić. Dodać szynkę i pieczarki. Wlać litr wody i dusić do miękkości mięsa.

Na 5 minut przed końcem duszenia dodać paprykę i ogórki. Doprawić do smaku. Zdjąć z ognia i dodać śmietanę, wymieszać.

Placki ziemniaczane:

Ziemniaki obrać, osuszyć i zetrzeć na tarce lub zmielić w blenderze z ostrzami. Do ostatniego mielenia dodać cebulę.

Przełożyć na czystą ściereczkę i odcisnąć z nadmiaru soku.

Przełożyć do miski, dodać jajka, mąkę i przyprawy. Dokładnie wymieszać.

Smażyć na rumiano na porządnie rozgrzanym oleju. Odsączyć na papierowym ręczniku i podawać z sosem. Smacznego.









poniedziałek, 2 lutego 2026

Styczeń '26 w obiektywie

Dzień dobry 🙂 

Zaczynamy drugi miesiąc nowego roku,pora więc na małe podsumowanie stycznia. Muszę przyznać że dosyć szybko zleciał mi ten miesiąc. Tym bardziej że pierwszy tydzień stycznia był taki w kratkę jeśli chodzi o pracowanie, więc dopiero w drugim tygodniu to była już praca z całą mocą. W pierwszych dniach stycznia moja Darunia miała próbne egzaminy ośmioklasisty. Język angielski poszedł świetnie, język polski trochę do nadrobienia ale nie wiele. Niestety nie znamy wyników z matematyki ( a na tym przedmiocie szczególnie nam zależy) bo pani od matematyki w trakcie egzaminów się pochorowała i chyba do końca lutego nie będzie tych wyników. I to chyba najważniejsze wydarzenia z tego miesiąca. Reszta na zdjęciach na które serdecznie zapraszam.

Drugiego stycznia spadło sporo śniegu i w niedzielę wybraliśmy się na spacer do pobliskiego lasu. Tym bardziej że od rana było pięknie słonecznie. Oczywiście nie umiałam się powstrzymać od zrobienia zdjęć 😁









Moja Martynka koniecznie chciała w tym bielutkim puchu zrobić aniołka i tak Jej wyszedł 😉





Po kilku dniach po opadach śniegu przyszedł dosyć duży mróz bo ponad -10 st i tak pięknie pomalował drzewa.






A tutaj łapki wiadomo kogo 🥹 bardzo chciała na balkon, ale nawet minuty nie wytrzymała i uciekła z krzykiem 😂






Dość szybko rozebraliśmy choinkę bo już 3 stycznia,raz że mieszkanie małe i trochę miejsca zabierała a dwa że nawet po lekkim dotyku ( np. kocim ogonkiem) leciały igły.




Oczywiście nie może zabraknąć zdjęć najpiękniejszej 🥹


Tu nadzoruje czy dobrze zakupy rozpakowuję 😂






Bella żadnego kartonu nie odpuści. Te czekały na bombki, specjalnie je tak ustawiłam żeby się do nich nie pchała a i tak udało jej się zagnieździć 🤣









Po kilku dniach śnieg stopniał, ale jak się okazało nie wszędzie. W naszym lasku ścieżki nadal były bardzo oblodzone...ale słonko zachodziło pięknie. Po kolejnych kilku dniach,a dokładnie 26 stycznia okazało się że oblodzone ścieżki w lesie to nic w porównaniu z tym co na chodnikach i ulicach Poznania było tego wspomnianego 26...ja w tym dniu zaczynałam rankowy tydzień i droga do pracy zajęła mi dwa razy dłużej niż zazwyczaj. Myślę że gdybym większości trasy nie pokonała po trawie to szłabym dłużej albo bym nie raz upadła. Gdy tylko dotarłam do pracy od razu dzwoniłam do córek żeby nie szły do szkoły. Za dwa tygodnie jedziemy na ferie,a do tego Daria jest w ósmej klasie więc stwierdziłam że lepiej niech jeden dzień w szkole opuści niż 6-8 tygodni w razie złamania...bo czytałam że tego dnia sory w naszym mieście miały ogrom poszkodowanych...na szczęście ani mnie,ani mojej rodzinie i znajomym udało się przetrwać ten dzień bez upadku.







Ostatnie dwa zdjęcia jakie chcę Wam pokazać to ciasto, które wykonałam na zamówienie dla Mojej Pani Dyrektor. Jak wiecie z poszczególnych wpisów co jakiś czas zanoszę ciasto do pracy. I w ten nieszczęsny śliski poniedziałek też szłam z ciastem. Ja ciastem przygotowanym do pracy częstuje nie tylko moich najbliższych współpracowników ale także sekretariat ( łącznie z Panią Dyrektor) i panie w kadrach. Ciasto którym poczęstowałam w poniedziałek,a który Wy zobaczycie za jakiś czasu, wszystkim bardzo smakował. Pani vice dyrektor zażartowała że może na wizytację przygotuje jakieś ciasto,ja tylko się uśmiechnęłam i poszłam do swoich obowiązków. Kolejnego ranka dostałam pytanie od pani Sekretarki czy dam radę na środę rano coś przygotować, żeby poczęstować czymś Szanownego Gościa. Oczywiście się zgodziłam ale od razu zaczęłam się stresować czy mi wyjdzie. Oczywiście bez wpadki się nie obyło, ale ostatecznie udało mi się stworzyć coś takiego. Ciasto bardzo smakowało,a Pani Sekretarka mówi:" miałaś coś upiec a nie przynieść z cukierni", odebrałam te słowa że także bardzo się podobało moje ciasto. A Wy co o nim sądzicie? Oczywiście zdjęcia są nieszczególne ale robiłam je na szybko już w pracy.

 



W styczniu przełamałam się do czegoś, co do tej pory uważałam że nie jest dla mnie... pewnie się zastanawiacie co to takiego. Otóż wykupiłam sobie dostęp do aplikacji do audiobooków. Od dziecka lubię czytać i chętnie czytam. Faktem jest że coraz trudniej mi znaleźć czas, tym bardziej że prowadzenie bloga pochłania sporo czasu, nawet nie samo prowadzenie ale to co się dzieje wcześniej... pieczenie/ gotowanie, sprzątanie po tym ( a czasem jest taki bajzel, że sama się dziwię), potem zdjęcia, wstawianie postu i czas ucieka przez palce. I ostatno mnie olśniło, skoro słucham w pracy radia ( na słuchawce bezprzewodowej), to może trzeba spróbować posłuchać książki. I tak też zrobiłam. Gdy sprzątam sale czy łazienki jestem sama więc mogę posłuchać. I okazało się to dobrym pomysłem. Tym sposobem w styczniu przesłuchałam 7 książek. A były to:
1. Katarzyna Grochowska - Ostatni Lot ( Książka polecona przez Wiole z Subiektywnie o książkach, powieść opisuje losy osób, które utraciły w katastrofie samolotu w 1980 roku kogoś bliskiego. A opinia publiczna pamięta o tej katastrofie  tylko z powodu piosenkarki Anny Jantar. A co ze " zwykłym" człowiekiem. Czy ktoś zastanawiał się jak taka tragedia miała wpływ na jego los. Autorka daje nam odpowiedź na to pytanie na przykładzie młodej kobiety, która została bardzo doświadczona przez los, a katastrofa była początkiem nieszczęścia. To powieść o cierpieniu, przetrwaniu i o tym że los może się odwrócić także w dobrą stronę gdy na naszej drodze pojawi się ktoś, kto pomoże nam zawalczyć o siebie. Daje 6/6. 

2. Wioleta Piasecka - Tajemnica Bibliotekarki ( To druga część opowieści o Dagmarze Brewce, młodej kobiecie, która poddała się odtruciu i przeszła przez odwyk i od teraz zaczyna życie w trzeźwości. Książka bardzo dobrze napisana, motywujące ale momentami postawa Dagmary mnie irytowała gdy zwlekała z podzieleniem się z ukochanym mężczyzną tego co dla niej ważne i istotne. Daje 5/6

3. Wioleta Piasecka - Otuleni Syberyjskim Wiatrem - Zdeptane Nadzieje - 
4. Wioleta Piasecka - Otuleni Syberyjskim Wiatrem - Przerwana Młodość 
5. Wioleta Piasecka - Otuleni Syberyjskim Wiatrem - Skradziona Miłość - Trylogia ta opowiada o losach Polaków, którym przyszło żyć w czasie zaborów i po powstaniu styczniowym. Dzieje prywatne mieszają się z zawieruchą historyczną. A przyczynkiem do powstania tej historii były prawdziwe losy pierwszych kobiet zesłańców. Opowieść pełna bólu, odwagi, dążenia do odzyskania upragnionej niepodległości. Jeśli lubicie powieści z zacięciem historycznym to mogę z całego serca polecić tą trylogię. Tutaj zdecydowanie 6/6

6. Agnieszka Lis- Ocalenie 
7. Agnieszka Lis - Odkupienie - Te dwie powieści opowiadają o losach małej dziewczynki,a potem młodej kobiety, której przyszło żyć bez mamy ,a za progiem druga wojna światowa i cała groza z nią związana. A potem próba ułożenia sobie życia w powojennej rzeczywistości. Pomysł na książkę jest naprawdę świetny, ale niektóre opisy danej sytuacji zbyt długi, ale ogólnie daję 5/6. ( Na dniach ma być wydana trzecia część tej powieści czyli Odrodzenie. Mam nadzieję że szybko będzie można jej przesłuchać.) 
Przepraszam że te " recenzje" są marne, ale nie umiem pisać takich rzeczy. Mam tendencję do zdradzania zakończenia,w poprzedniej pracy gdy opowiadałam film, to zawsze zdradziłam zakończenie i miałam zakaz opowiadania fabuły 🤣 dlatego zajmuje się kuchnią a nie pisaniem 🤗.

Na koniec tego wpisu małe podsumowanie tego co się działo na blogu. W styczniu powołałam do życia 11 wpisów. Dwa wpisy to podsumowania grudnia i całego roku. Siedem wpisów to pomysły wytrawne,a tylko dwa słodkie. Wśród wytrawnych były pomysły na pieczywo, sałatkę czy pulpety gołąbkowe. Najchętniej czytanym wpisem było podsumowanie ubiegłego roku. Bardzo cieszy mnie ten fakt, to znaczy że oprócz moich przepisów, moja gadanina też się Wam podoba 😘 drugim najchętniej czytanym wpisem były pomysł na chleb żytni,wraz z przepisem na zakwas. Podium zamyka tort maślankowo-morelowy.

Bardzo dziękuję za wspólnie spędzony styczeń i serdecznie zapraszam na kolejny miesiąc. Gorące uściski 😘 😘 😘 

piątek, 30 stycznia 2026

Sernikowa kanapka bez pieczenia

Dzień dobry 🙂 

Przed nami ostatnie godziny stycznia, pierwszy miesiąc roku za nami. Oj ucieka nam ten czas.... niestety nie mamy na to wpływu...na zgryzoty najlepiej zjeść coś słodkiego. Tym razem mam dla Was ciasto bez pieczenia. Będę nie skromna, ale bardzo jestem zadowolona z tego ciasta. Wyszło mi tak jak to sobie zaplanowałam. Piękne, delikatne, niezbyt słodkie. Ja przygotowałam to ciasto na nowy rok,a część zabrałam do pracy. I znowu było mi bardzo miło, że deser smakuje. Za dwa tygodnie Walentynki, to może pokusicie się na jego przygotowanie? Ja szczerze polecam. Przygotowanie nie jest trudne, ani pracochłonne. Przyda się nie tylko początkującym cukiernikom czy osobom nie posiadającym piekarnika...to ciasto po prostu dla każdego 😄

Udanego weekendu 🥰 




45 czarnych herbatników 

200 ml mleka

Śnieżka do mleka 

500 g serka homogenizowanego naturalnego 

1 galaretka przezroczysta bez cukru+400 ml wody 

20 g żelatyny 

3 łyżki erytolu zmielonego na puder 

140 g malin 

Dodatkowo:

150 g skyru 

1 łyżeczka erytolu zmielonego na puder 

1 śmietan fix 

6 malin 

Pasta waniliowa ( opcjonalnie)


Forma 23*18


Galaretkę wymieszać z żelatyną i rozpuścić w 400 ml wrzątku. Dokładnie wymieszać i odstawić do ostygnięcia.

Mleko ubić ze ścieżką, dodać erytol i serek i dokładnie wymieszać.

Następnie stopniowo dodawać zimną galaretkę i mieszać do połączenia.

Formę wyłożyć folią spożywczą i ułożyć pierwszy rząd herbatników.

Wylać ostrożnie połowę kremu i rozrzucić maliny. Przykryć drugim rzędem herbatników. Wylać resztę kremu i ułożyć ostatni rząd herbatników.

Ułożyć na wierzchu folię spożywczą, obciążyć talerzykiem lub deska do krojenia ( można ułożyć dwa identyczne kartony mleka lub innego napoju). 

Wstawić do lodówki na 8 godzin lub całą noc.

Kolejnego dnia skyr ubić z ertrolem, zagęstnikiem do śmietany oraz pasta na gęsty krem. 

Nałożyć do rękawa cukierniczego i wycisnąć ozdobne kleksy na każdym ciastku. Udekorować malina. Pokroić na małe porcje wzdłuż granic herbatników. Smacznego.













środa, 28 stycznia 2026

Biała kapusta duszona z boczkiem

Dzień dobry 🙂 

Dziś polecam Wam prosty, pyszny i poprawiający humor przepis. Jednakże muszę być z Wami szczera, nie jest to mój pomysł, tylko podpatrzony. Podczas długich wakacji nad morzem, na jeden z obiadów zamówiłam sobie właśnie kapustę z boczkiem. Bardzo posmakowało mi to danie. Gdy miałam więc zapas obgotowanej kapusty po przygotowaniu gołąbków, przypomniałam sobie o tym daniu i tadam jest. Proste, smakowite i kojące. Co podczas takiej kiepskiej pogody jest bardzo dobrym pomysłem 🙂 W Poznaniu była taka gołoledź że każdy krok groził upadkiem. Ja do pracy szłam 25 minut,a zwykle idę 13 minut. A wczoraj ani śladu po gołoledzi a za to dużo śniegu 😉a jak było u Was?

Udanej środy 😘 



350 g wstępnie obgotowanej kapusty białej 

65 g boczku wędzonego surowego 

1 cebula 

4 chochle rosołu 

2 łyżeczki cukru 

Sól pieprz do smaku 


Kapustę poszatkować. Boczek i cebulę drobno pokroić.

Patelnię z nieprzywierającą powłoką dobrze rozgrzać. Wrzucić boczek i smażyć, aż wytopi się tłuszcz. 

Następnie dodać cebulę i zeszklić ją. Na patelnię dodać kapustę oraz rosół. Przykryć pokrywką, zmniejszyć ogień i dusić do miękkości kapusty. 

Co jakiś czas zamieszać, aby kapusta się nie przypaliła. Na koniec doprawić solą pieprzem oraz cukrem. Dusić jeszcze 2-3 minuty i gotowe. Smacznego.





poniedziałek, 26 stycznia 2026

Bułki na smalcu ( na zakwasie)

Dzień dobry 🙂 

Pora na pyszne i piękne bułeczki na zakwasie. Ja z zakwasem postępuje tak: wyciągam go z lodówki, zostawiam na blacie na 2-3 godziny aby się ogrzał. Po tym czasie go dokarmiam i zostawiam na kolejne 3 godziny. A potem szykuje ciasto na chlebek czy bułeczki. I muszę przyznać, że bułki mi lepiej wychodzą niż chleb, dlatego wciąż szukam inspiracji na dodatki i kształty. Tym razem do ciasta dodałam trochę smalcu, co pozytywnie wpłynęło na strukturę bułek. Były bardzo delikatne. Aby były ładne,do ozdobienia użyłam krajalnicy do jabłek 💪 prawda, że są piękne? Mnie się bardzo podobają. A jakie Wy macie zdanie na ten temat? Czekam na Wasze opinię 🙂 

Przed nami ostatni tydzień stycznia, co raz bliżej wiosny 😉

Udanego tygodnia 🙂 




210 g mąki chlebowej typ 750

350 g mąki pszennej typ 450

40 g smalcu 

1 łyżeczka soli 

2 łyżeczki cukru 

1 opakowanie drożdży instant 

100 g zakwasu 

Ok. 250 ml letniej wody 

1/2 jajka 




Do miski przełożyć obie mąki, dodać cukier, sól i wymieszać. Dodać kawałki smalcu i rozetrzeć w palcach razem z mąką.

Dodać zakwas oraz drożdże. Wymieszać.

Stopniowo dodawać wodę i wyrabiać tak długo, aż ciasto będzie odchodzić od ręki. 

Przełożyć do dużej miski, przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia. Powinno podwoić swoją objętość.

Następnie ciasto ponownie krótko zagnieść i podzielić ciasto na 10 porcji.

Każdą uformować w zgrabną kulkę i odkładać na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i odstawić na kolejne 20 minut do wyrośnięcia.

W międzyczasie piekarnik rozgrzać do 180 st (góra -dół).

Wyrośnięte bułki potraktować krajalnicą do jabłek ( nie nacinać do końca). Posmarować roztrzepanym jajkiem i wstawić do nagrzanego piekarnika.




Piec około 18-20 minut do ładnego zrumienienia. Wyjąć i ostudzić na kratce. Smacznego.










piątek, 23 stycznia 2026

Sałatka z tuńczykiem i kukurydzą

Dzień dobry 🙂 

Mam do Was pytanie - lubicie tuńczyka z puszki? Ja gdy byłam młodsza nie bardzo przepadałam za tym produktem. Było dla mnie za bardzo rybiaste. Na szczęście wydoroślałam i zaprzyjaźniłam się z tuńczykiem. Lubię zrobić z niego pastę czy tak jak dziś sałatkę. Prosta,szybka i smakowita. Dobra na wiele okazji, ale także na " zwykły" posiłek. Zachęceni? Mam nadzieję że tak,ja serdecznie polecam! 🙂

Udanego weekendu 🥰 




1 puszka tuńczyka w oleju 

1 mała puszka kukurydzy 

1/ 2 czerwonej cebuli 

2 ogórki konserwowe 

8 zielonych oliwek ( opcjonalnie)

2 łyżki ketchupu pikantnego 

1 czubata łyżka majonezu lekkiego 

2 łyżki zalewy z ogórków konserwowych 

6 jajek przepiórczych lub 3 kurze 

Sól pieprz do smaku 



Tuńczyka i kukurydzę odsączyć. Przełożyć do miski, wstępnie wymieszać.

Cebulę pokroić w cienkie piórka. Ogórka pokroić w średnią kostkę,a oliwki na 3- 4 kawałki.

Przełożyć wszystkie rozdrobnione warzywa do miski i delikatnie wymieszać.

Doprawić solą i pieprzem. W małej miseczce wymieszać majonez, ketchup i zalewę. Dodać do miski i po raz wymieszać.

Jajka ugotować na twardo. Przepiórcze przekroić na pół a kurze na ćwiartki. Ułożyć na górze sałatki. Smacznego.







środa, 21 stycznia 2026

Paszteciki francuskie z kiełbasą i serem żółtym

Dzień dobry 🙂 

Pewnie nie będę oryginalna gdy powiem, że lubię ciasto francuskie. W ostatnich latach chyba nawet bardziej na słono niż na słodko. I dlatego też szukam nowych pomysłów na przygotowanie w takiej właśnie odsłonie. Nie ukrywam, że najczęściej jest tak, że kupuje ciasto francuskie, potem leży sobie w lodówce i gdy przychodzi na niego termin, przeglądam lodówkę i szafki i pomysł sam przychodzi. Tak było tym razem. Wyszło smakowicie i nic się nie zmarnowało. Mam tylko jedną wskazówkę, nie pracujcie z ciastem francuskim gdy jest ciepło. Bo bardzo się ono wtedy " rozjeżdża" . U mnie tak właśnie było, więc kształt nie do końca perfekcyjny, ale smak mniam! 🤤

Dajcie znać czy wolicie na słodko czy na słono ciasto francuskie, jestem ciekawa jak będzie podział głosów? 🤔

Udanej środy 😘 




1 opakowanie ciasta francuskiego 

125 g kiełbasy drobiowej ( wstępnie podpieczonej)

40 g drobnych kabanosów 

10 czarnych oliwek 

5 kawałków jalapenio 

25 g ketchupu 

20 g słodkiego sosu chili 

80 g sera żółtego w wiórkach 

1 jajko 

1 łyżeczka jasnego sezamu 



Kiełbasę,kabanosiki i oliwki drobno posiekać. Przełożyć do miski. Bardzo drobno pokroić jalapenio i także dodać do miski.

Dodać ketchup, sos i dokładnie wymieszać.

Płat ciasta pokroić na 5 długich kawałów. Z jednej strony zrobić nacięcia 


Na nienaciętej części ułożyć kiełbasę. Posypać serem żółtym 


Następnie zlepić paczuszki ( każdy cieniutki paseczek przyklejać do nienaciętej części. 

Jajko roztrzepać i posmarować paszteciki. Posypać sezamem.

Piec w 200 st około 22-25 minut,do ładnego zrumieniania.  Smacznego.