sobota, 18 lipca 2026

Lipcowy weekend w Sarbinowie

Dzień dobry 🙂 

Dziś zapraszam na relację z krótkiego pobytu w Sarbinowie. Ale i tak był dłuższy niż ten w Świnoujściu. Wzięłam poniedziałek wolny i właśnie tego dnia około południa byliśmy w domu. Tak więc cały weekend byliśmy nad morzem. Pogoda nie była tak boska jak na poprzednim wyjeździe, ale i tak była łaskawa bo popadało tylko w niedzielę w godzinach porannych. Było za to bardzo wietrznie...w piątek wieczorem gdy dotarliśmy na miejsce,w aplikacji pogodowej było pomarańczowe ostrzeżenie przed silnym wiatrem. I naprawdę mocny był wiatr. Podczas weekendu było tylko żółte ostrzeżenie więc dało się spacerować, chociaż na kąpiel w morzu nie było szans,na co liczyli mój mąż i starsza córka. 

Na temat miejsca noclegowego nie będę się wypowiadać bo było bardzo kiepsko. Po raz pierwszy coś takiego mi się przytrafiło...nadmienię tylko, że dali nam okazję na kupno kart i dużo z dziećmi w te karty graliśmy...

A teraz zapraszam na przegląd zdjęć 🤗



Takie morze staliśmy w sobotę o 9:45 gdy pierwszy raz wyszliśmy pospacerować.






Te barierki, które widać na zdjęciu są na promenadzie. Promenada ciągnie się na długości 1,2 km i z tego co wyczytałam na powstała na kamiennym murze, który został wybudowany w 1910 roku, aby ochronić miasteczko przed zalewaniem przez fale. Obecna promenada została oddana do użytku w 2013 roku. Po jednej jej stronie są kawiarenki, lodziarnie i sklepiki z pamiątkami a z drugiej plaża i nasz cudowny Bałtyk!













Widok na kościół pw. Wniebowzięcia NMP 


Tutaj zdjęcia z plaży w sobotę popołudniu gdy się nieco wypogodziło i wyszło trochę sloneczka 






Widok na kościół z ulicy Nadmorskiej 



A te dwa zdjęcia są z niedzielnego wieczornego spaceru 




A tak to wygląda na mapie 


W sobotnie popołudnie wybraliśmy się na spacer do Chłopów. Wieś oddalona niecałe 2 km od Sarbinowa. W jedną stronę szliśmy alejką wśród drzew,a wracaliśmy plażą brodząc w wodzie. I o dziwo nie była bardzo zimna,a że ja jestem zmarzluch to mnie bardzo często jest zimno 🤣








Te dwa poniżej zrobione zdjęcia są z molo w Chłopach. Jest to nie duża,90 metrowa konstrukcja. Są dwa poziomy. Na górze urzędują spacerowicze a dolny jest dla rybaków,gdy rozładowują swój połów. Na początku mola jest wędzarnia gdzie można zjeść świeżo uwędzoną rybkę. Zapach drewna z wędzarni jest obłędny!




Kutry rybackie na przystani rybackiej. Są wciągane na brzeg za pomocą liny. Gdy byliśmy kilka lat temu na krótkim wypadzie w Chłopach to mieliśmy okazję zobaczyć ten proces... lina bardzo często się zrywa bo jest taka napięta...




 Widok na kutry i molo od lewej strony 


A tak nasz spacer wyglądał na mapie 
 


W związku z tym że to blog kulinarny to nie może zabraknąć jedzonka 😉

Pizza dla mnie i męża na kolację...tzn taki był plan że dla męża też, ale córki trochę go zmieniły...


A oto powód zmiany planów kolacyjnych Taty 🤣 córy zamówiły sobie hit- dogi z grillowaną kiełbaską. Daruśka ugryzła dwa razy i po minie widzieliśmy z mężem, że nie dokończy tego posiłku. Mąż przejął więc hot - doga a Daria zjadła ze mną pizzę. Martynka była bardziej wytrwała i zjadła ponad połowę tego giganta 💪


A tutaj delektuje się lodami sarbinowskimi ( wiem redukcja itd...) ale kocham lody,a jeden to przecież nie wielki grzech. Lody są waniliowo - jagodowe. I ta jagodowa część naprawdę znakomita!


 
A tutaj obiad - schab po marynarsku - schab z cebulką, pieczarkami i serem żółtym. Do tego pyrki gotowane i surówka. I porcja nie do przejedzenia... wzięliśmy resztę na wynos 😆

 
I gofer z owocami dla mojej starszej córuchny 🤩


Naleśniki na obiad Martynki 


A ja miałam rybkę 



I ja owiana wiatrem 😉





Pomimo braku iście wakacyjnej pogody jesteśmy bardzo zadowoleni z wyjazdu. Byliśmy dużo na spacerach, cały czas razem. Dużo rozmawialiśmy, śmieliśmy się i graliśmy w karty. Bardzo mi z tym dobrze było. Martynka w przyszłym roku latem będzie miała 17,5 roku więc kto wie czy będzie chciała z nami tak często wyjeżdżać. Darunia na pewno, jesteśmy po diagnozie, która jeszcze do mnie nie dociera, ale dała mi odpowiedzieć na wiele wątpliwości, które miałam w związku z wychowywaniem córki...

Mam nadzieję że zdjęcia się Wam podobały. Jak zwykle są robione telefonem. Czasem mam przebłyski żeby kupić aparat fotograficzny, ale te ceny zwalają mnie z nóg. Wolę za to gdzieś wyjechać z rodzinką. 

Dziękuję że dobrnęliście do końca 😘 

Uściski 😘 

14 komentarzy:

  1. Ten schabik wygląda obłednie :)
    Szkoda, że pogoda nie dopisała, ale ważne, że miło spędziliście czas ze sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna, autentyczna relacja, która pokazuje, że to nie idealna pogoda czy luksusowy hotel tworzą udany wyjazd, ale ludzie i czas spędzony razem.
    Najważniejsze są te chwile, kiedy mimo wiatru spacerujecie brzegiem morza, gracie z dziećmi w karty i dzielicie się jedzeniem przy stole. Twój uśmiech na zdjęciu mówi sam za siebie, a decyzja, by inwestować we wspólne wspomnienia zamiast w drogi sprzęt fotograficzny, jest chyba najlepszym podsumowaniem tego, co w życiu ma prawdziwą wartość.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło poczytać i zobaczyć, jak rodzinka razem dobrze się czuje nawet wtedy, gdy nie wszystkie marzenia się spełniają. A jednym z filarów tego fajnego wypadu jest ta Owiana Wiatrem, kochana Mami :-*

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne zdjęcia! A czy w Chłopach było jacyś chłopi?

    Ja też uwielbiam lody, jadłbym (mimo że muszę cukru unikać).

    OdpowiedzUsuń
  5. Sarbinowo jest piękne, taka nieduża nadmorska miejscowość w sam raz na spokojny wypoczynek. Piękne zdjęcia! Ja byłam w Międzyzdrojach, ale tam sam szpan, szklane domy i tłok. Wnukom się podobało, mi nie bardzo:( Tylko MORZE dopisało i poranne spacery.

    OdpowiedzUsuń
  6. W Sorbinowie akurat nigdy nie byłam!

    OdpowiedzUsuń
  7. W Sarbinowie jeszcze nie byłam. Ależ mi się zachciało znowu jechać nad morze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Super zdjęcia oraz wspomnienia ♥ Wielokrotnie słyszałam, że warto wybrać ten kierunek :) Moi rodzice obecnie są w Niechorze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolejny wypad zaliczony, jedzonko super, widoczki śliczne to czasami niedogodności można przeżyć, taką rybkę też bym zjadła, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaki wspaniały wyjazd! I tak pogoda naprawdę Wam dopisała, zdjęcia wyszły świetnie :D Zdjęcia z Twojego telefonu są naprawdę ok, nic nie zmieniaj, lepiej faktycznie sobie gdzieś razem pojechać niż inwestować w niewiadomo jakie sprzęty.
    Widać, że jesteście bardzo fajną, zgraną rodzinką i wcale się nie dziwię, jak obie córcie będą dalej z Wami chętnie jeździły :D Dużo zdrówka dla Darii, oby udało się jej jak najlepiej pomóc dzięki tej diagnozie!
    Serdecznie pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdjęcia piękne! Cieszę się, że naładowałaś baterie spędzając czas z bliskimi na spacerach i dobrym jedzonku! Pal licho z redukcją - grzeszki są potrzebne, by nie dać się uwiązać w kierat : kto jak kto, ale ja wiem co piszę - uwielbiam słodycze i lody i żyję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widać , że pobyt mieliście udany. Morze zawsze jest piękne o każdej porze roku . Jedzonko smakowite , a lody wyglądają na bardzo dobre.. Sarbinowo , Mielno to moje regiony. Pozdrawiam serdecznie 🌷🌷🌷

    OdpowiedzUsuń
  13. mam bardzo miłe wspomnienia z wakacji w Sarbinowie lata, laaaata temu :) fajnie widzieć, że urlop nad morzem udany i bardzo smakowity ;-) Bałtyk o każdej porze roku i przy każdej pogodzie zachwyca <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej Moniś jak tam twoja córka? Dostała się do szkoły? Moja niestety nie. Jutro drugie podejście. A.jak się znów nie uda to nie wiem co zrobię. Strasznie się denerwuje. Nie wiem jak szukać innej wtedy. Zupełnie nie znam się na tym nowym systemie. Lena też przygaszona chodzi. Przykro jej jest. Poza nią i inną koleżanką reszta klasy się dostała. Mam nadzieję, że twoja nie ma takiego stresu. Piękne zdjęcia z Sarbinowa.

    OdpowiedzUsuń