Dzień dobry 🙂
Dziś zapraszam na relację z krótkiego pobytu w Sarbinowie. Ale i tak był dłuższy niż ten w Świnoujściu. Wzięłam poniedziałek wolny i właśnie tego dnia około południa byliśmy w domu. Tak więc cały weekend byliśmy nad morzem. Pogoda nie była tak boska jak na poprzednim wyjeździe, ale i tak była łaskawa bo popadało tylko w niedzielę w godzinach porannych. Było za to bardzo wietrznie...w piątek wieczorem gdy dotarliśmy na miejsce,w aplikacji pogodowej było pomarańczowe ostrzeżenie przed silnym wiatrem. I naprawdę mocny był wiatr. Podczas weekendu było tylko żółte ostrzeżenie więc dało się spacerować, chociaż na kąpiel w morzu nie było szans,na co liczyli mój mąż i starsza córka.
Na temat miejsca noclegowego nie będę się wypowiadać bo było bardzo kiepsko. Po raz pierwszy coś takiego mi się przytrafiło...nadmienię tylko, że dali nam okazję na kupno kart i dużo z dziećmi w te karty graliśmy...
A teraz zapraszam na przegląd zdjęć 🤗
Takie morze staliśmy w sobotę o 9:45 gdy pierwszy raz wyszliśmy pospacerować.
Te barierki, które widać na zdjęciu są na promenadzie. Promenada ciągnie się na długości 1,2 km i z tego co wyczytałam na powstała na kamiennym murze, który został wybudowany w 1910 roku, aby ochronić miasteczko przed zalewaniem przez fale. Obecna promenada została oddana do użytku w 2013 roku. Po jednej jej stronie są kawiarenki, lodziarnie i sklepiki z pamiątkami a z drugiej plaża i nasz cudowny Bałtyk!
Widok na kościół pw. Wniebowzięcia NMP
Tutaj zdjęcia z plaży w sobotę popołudniu gdy się nieco wypogodziło i wyszło trochę sloneczka
Widok na kościół z ulicy Nadmorskiej
A te dwa zdjęcia są z niedzielnego wieczornego spaceru
A tak to wygląda na mapie
W sobotnie popołudnie wybraliśmy się na spacer do Chłopów. Wieś oddalona niecałe 2 km od Sarbinowa. W jedną stronę szliśmy alejką wśród drzew,a wracaliśmy plażą brodząc w wodzie. I o dziwo nie była bardzo zimna,a że ja jestem zmarzluch to mnie bardzo często jest zimno 🤣
Te dwa poniżej zrobione zdjęcia są z molo w Chłopach. Jest to nie duża,90 metrowa konstrukcja. Są dwa poziomy. Na górze urzędują spacerowicze a dolny jest dla rybaków,gdy rozładowują swój połów. Na początku mola jest wędzarnia gdzie można zjeść świeżo uwędzoną rybkę. Zapach drewna z wędzarni jest obłędny!
Kutry rybackie na przystani rybackiej. Są wciągane na brzeg za pomocą liny. Gdy byliśmy kilka lat temu na krótkim wypadzie w Chłopach to mieliśmy okazję zobaczyć ten proces... lina bardzo często się zrywa bo jest taka napięta...
Widok na kutry i molo od lewej strony
A tak nasz spacer wyglądał na mapie
W związku z tym że to blog kulinarny to nie może zabraknąć jedzonka 😉
Pizza dla mnie i męża na kolację...tzn taki był plan że dla męża też, ale córki trochę go zmieniły...
A oto powód zmiany planów kolacyjnych Taty 🤣 córy zamówiły sobie hit- dogi z grillowaną kiełbaską. Daruśka ugryzła dwa razy i po minie widzieliśmy z mężem, że nie dokończy tego posiłku. Mąż przejął więc hot - doga a Daria zjadła ze mną pizzę. Martynka była bardziej wytrwała i zjadła ponad połowę tego giganta 💪
A tutaj delektuje się lodami sarbinowskimi ( wiem redukcja itd...) ale kocham lody,a jeden to przecież nie wielki grzech. Lody są waniliowo - jagodowe. I ta jagodowa część naprawdę znakomita!
A tutaj obiad - schab po marynarsku - schab z cebulką, pieczarkami i serem żółtym. Do tego pyrki gotowane i surówka. I porcja nie do przejedzenia... wzięliśmy resztę na wynos 😆
I gofer z owocami dla mojej starszej córuchny 🤩
Naleśniki na obiad Martynki
A ja miałam rybkę
I ja owiana wiatrem 😉
Pomimo braku iście wakacyjnej pogody jesteśmy bardzo zadowoleni z wyjazdu. Byliśmy dużo na spacerach, cały czas razem. Dużo rozmawialiśmy, śmieliśmy się i graliśmy w karty. Bardzo mi z tym dobrze było. Martynka w przyszłym roku latem będzie miała 17,5 roku więc kto wie czy będzie chciała z nami tak często wyjeżdżać. Darunia na pewno, jesteśmy po diagnozie, która jeszcze do mnie nie dociera, ale dała mi odpowiedzieć na wiele wątpliwości, które miałam w związku z wychowywaniem córki...
Mam nadzieję że zdjęcia się Wam podobały. Jak zwykle są robione telefonem. Czasem mam przebłyski żeby kupić aparat fotograficzny, ale te ceny zwalają mnie z nóg. Wolę za to gdzieś wyjechać z rodzinką.
Dziękuję że dobrnęliście do końca 😘
Uściski 😘
Ten schabik wygląda obłednie :)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że pogoda nie dopisała, ale ważne, że miło spędziliście czas ze sobą :)
Piękna, autentyczna relacja, która pokazuje, że to nie idealna pogoda czy luksusowy hotel tworzą udany wyjazd, ale ludzie i czas spędzony razem.
OdpowiedzUsuńNajważniejsze są te chwile, kiedy mimo wiatru spacerujecie brzegiem morza, gracie z dziećmi w karty i dzielicie się jedzeniem przy stole. Twój uśmiech na zdjęciu mówi sam za siebie, a decyzja, by inwestować we wspólne wspomnienia zamiast w drogi sprzęt fotograficzny, jest chyba najlepszym podsumowaniem tego, co w życiu ma prawdziwą wartość.
Miło poczytać i zobaczyć, jak rodzinka razem dobrze się czuje nawet wtedy, gdy nie wszystkie marzenia się spełniają. A jednym z filarów tego fajnego wypadu jest ta Owiana Wiatrem, kochana Mami :-*
OdpowiedzUsuńFajne zdjęcia! A czy w Chłopach było jacyś chłopi?
OdpowiedzUsuńJa też uwielbiam lody, jadłbym (mimo że muszę cukru unikać).
Sarbinowo jest piękne, taka nieduża nadmorska miejscowość w sam raz na spokojny wypoczynek. Piękne zdjęcia! Ja byłam w Międzyzdrojach, ale tam sam szpan, szklane domy i tłok. Wnukom się podobało, mi nie bardzo:( Tylko MORZE dopisało i poranne spacery.
OdpowiedzUsuńW Sorbinowie akurat nigdy nie byłam!
OdpowiedzUsuńW Sarbinowie jeszcze nie byłam. Ależ mi się zachciało znowu jechać nad morze.
OdpowiedzUsuńSuper zdjęcia oraz wspomnienia ♥ Wielokrotnie słyszałam, że warto wybrać ten kierunek :) Moi rodzice obecnie są w Niechorze :)
OdpowiedzUsuńKolejny wypad zaliczony, jedzonko super, widoczki śliczne to czasami niedogodności można przeżyć, taką rybkę też bym zjadła, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńJaki wspaniały wyjazd! I tak pogoda naprawdę Wam dopisała, zdjęcia wyszły świetnie :D Zdjęcia z Twojego telefonu są naprawdę ok, nic nie zmieniaj, lepiej faktycznie sobie gdzieś razem pojechać niż inwestować w niewiadomo jakie sprzęty.
OdpowiedzUsuńWidać, że jesteście bardzo fajną, zgraną rodzinką i wcale się nie dziwię, jak obie córcie będą dalej z Wami chętnie jeździły :D Dużo zdrówka dla Darii, oby udało się jej jak najlepiej pomóc dzięki tej diagnozie!
Serdecznie pozdrawiam :*
Zdjęcia piękne! Cieszę się, że naładowałaś baterie spędzając czas z bliskimi na spacerach i dobrym jedzonku! Pal licho z redukcją - grzeszki są potrzebne, by nie dać się uwiązać w kierat : kto jak kto, ale ja wiem co piszę - uwielbiam słodycze i lody i żyję :)
OdpowiedzUsuń