poniedziałek, 2 lutego 2026

Styczeń '26 w obiektywie

Dzień dobry 🙂 

Zaczynamy drugi miesiąc nowego roku,pora więc na małe podsumowanie stycznia. Muszę przyznać że dosyć szybko zleciał mi ten miesiąc. Tym bardziej że pierwszy tydzień stycznia był taki w kratkę jeśli chodzi o pracowanie, więc dopiero w drugim tygodniu to była już praca z całą mocą. W pierwszych dniach stycznia moja Darunia miała próbne egzaminy ośmioklasisty. Język angielski poszedł świetnie, język polski trochę do nadrobienia ale nie wiele. Niestety nie znamy wyników z matematyki ( a na tym przedmiocie szczególnie nam zależy) bo pani od matematyki w trakcie egzaminów się pochorowała i chyba do końca lutego nie będzie tych wyników. I to chyba najważniejsze wydarzenia z tego miesiąca. Reszta na zdjęciach na które serdecznie zapraszam.

Drugiego stycznia spadło sporo śniegu i w niedzielę wybraliśmy się na spacer do pobliskiego lasu. Tym bardziej że od rana było pięknie słonecznie. Oczywiście nie umiałam się powstrzymać od zrobienia zdjęć 😁









Moja Martynka koniecznie chciała w tym bielutkim puchu zrobić aniołka i tak Jej wyszedł 😉





Po kilku dniach po opadach śniegu przyszedł dosyć duży mróz bo ponad -10 st i tak pięknie pomalował drzewa.






A tutaj łapki wiadomo kogo 🥹 bardzo chciała na balkon, ale nawet minuty nie wytrzymała i uciekła z krzykiem 😂






Dość szybko rozebraliśmy choinkę bo już 3 stycznia,raz że mieszkanie małe i trochę miejsca zabierała a dwa że nawet po lekkim dotyku ( np. kocim ogonkiem) leciały igły.




Oczywiście nie może zabraknąć zdjęć najpiękniejszej 🥹


Tu nadzoruje czy dobrze zakupy rozpakowuję 😂






Bella żadnego kartonu nie odpuści. Te czekały na bombki, specjalnie je tak ustawiłam żeby się do nich nie pchała a i tak udało jej się zagnieździć 🤣









Po kilku dniach śnieg stopniał, ale jak się okazało nie wszędzie. W naszym lasku ścieżki nadal były bardzo oblodzone...ale słonko zachodziło pięknie. Po kolejnych kilku dniach,a dokładnie 26 stycznia okazało się że oblodzone ścieżki w lesie to nic w porównaniu z tym co na chodnikach i ulicach Poznania było tego wspomnianego 26...ja w tym dniu zaczynałam rankowy tydzień i droga do pracy zajęła mi dwa razy dłużej niż zazwyczaj. Myślę że gdybym większości trasy nie pokonała po trawie to szłabym dłużej albo bym nie raz upadła. Gdy tylko dotarłam do pracy od razu dzwoniłam do córek żeby nie szły do szkoły. Za dwa tygodnie jedziemy na ferie,a do tego Daria jest w ósmej klasie więc stwierdziłam że lepiej niech jeden dzień w szkole opuści niż 6-8 tygodni w razie złamania...bo czytałam że tego dnia sory w naszym mieście miały ogrom poszkodowanych...na szczęście ani mnie,ani mojej rodzinie i znajomym udało się przetrwać ten dzień bez upadku.







Ostatnie dwa zdjęcia jakie chcę Wam pokazać to ciasto, które wykonałam na zamówienie dla Mojej Pani Dyrektor. Jak wiecie z poszczególnych wpisów co jakiś czas zanoszę ciasto do pracy. I w ten nieszczęsny śliski poniedziałek też szłam z ciastem. Ja ciastem przygotowanym do pracy częstuje nie tylko moich najbliższych współpracowników ale także sekretariat ( łącznie z Panią Dyrektor) i panie w kadrach. Ciasto którym poczęstowałam w poniedziałek,a który Wy zobaczycie za jakiś czasu, wszystkim bardzo smakował. Pani vice dyrektor zażartowała że może na wizytację przygotuje jakieś ciasto,ja tylko się uśmiechnęłam i poszłam do swoich obowiązków. Kolejnego ranka dostałam pytanie od pani Sekretarki czy dam radę na środę rano coś przygotować, żeby poczęstować czymś Szanownego Gościa. Oczywiście się zgodziłam ale od razu zaczęłam się stresować czy mi wyjdzie. Oczywiście bez wpadki się nie obyło, ale ostatecznie udało mi się stworzyć coś takiego. Ciasto bardzo smakowało,a Pani Sekretarka mówi:" miałaś coś upiec a nie przynieść z cukierni", odebrałam te słowa że także bardzo się podobało moje ciasto. A Wy co o nim sądzicie? Oczywiście zdjęcia są nieszczególne ale robiłam je na szybko już w pracy.

 



W styczniu przełamałam się do czegoś, co do tej pory uważałam że nie jest dla mnie... pewnie się zastanawiacie co to takiego. Otóż wykupiłam sobie dostęp do aplikacji do audiobooków. Od dziecka lubię czytać i chętnie czytam. Faktem jest że coraz trudniej mi znaleźć czas, tym bardziej że prowadzenie bloga pochłania sporo czasu, nawet nie samo prowadzenie ale to co się dzieje wcześniej... pieczenie/ gotowanie, sprzątanie po tym ( a czasem jest taki bajzel, że sama się dziwię), potem zdjęcia, wstawianie postu i czas ucieka przez palce. I ostatno mnie olśniło, skoro słucham w pracy radia ( na słuchawce bezprzewodowej), to może trzeba spróbować posłuchać książki. I tak też zrobiłam. Gdy sprzątam sale czy łazienki jestem sama więc mogę posłuchać. I okazało się to dobrym pomysłem. Tym sposobem w styczniu przesłuchałam 7 książek. A były to:
1. Katarzyna Grochowska - Ostatni Lot ( Książka polecona przez Wiole z Subiektywnie o książkach, powieść opisuje losy osób, które utraciły w katastrofie samolotu w 1980 roku kogoś bliskiego. A opinia publiczna pamięta o tej katastrofie  tylko z powodu piosenkarki Anny Jantar. A co ze " zwykłym" człowiekiem. Czy ktoś zastanawiał się jak taka tragedia miała wpływ na jego los. Autorka daje nam odpowiedź na to pytanie na przykładzie młodej kobiety, która została bardzo doświadczona przez los, a katastrofa była początkiem nieszczęścia. To powieść o cierpieniu, przetrwaniu i o tym że los może się odwrócić także w dobrą stronę gdy na naszej drodze pojawi się ktoś, kto pomoże nam zawalczyć o siebie. Daje 6/6. 

2. Wioleta Piasecka - Tajemnica Bibliotekarki ( To druga część opowieści o Dagmarze Brewce, młodej kobiecie, która poddała się odtruciu i przeszła przez odwyk i od teraz zaczyna życie w trzeźwości. Książka bardzo dobrze napisana, motywujące ale momentami postawa Dagmary mnie irytowała gdy zwlekała z podzieleniem się z ukochanym mężczyzną tego co dla niej ważne i istotne. Daje 5/6

3. Wioleta Piasecka - Otuleni Syberyjskim Wiatrem - Zdeptane Nadzieje - 
4. Wioleta Piasecka - Otuleni Syberyjskim Wiatrem - Przerwana Młodość 
5. Wioleta Piasecka - Otuleni Syberyjskim Wiatrem - Skradziona Miłość - Trylogia ta opowiada o losach Polaków, którym przyszło żyć w czasie zaborów i po powstaniu styczniowym. Dzieje prywatne mieszają się z zawieruchą historyczną. A przyczynkiem do powstania tej historii były prawdziwe losy pierwszych kobiet zesłańców. Opowieść pełna bólu, odwagi, dążenia do odzyskania upragnionej niepodległości. Jeśli lubicie powieści z zacięciem historycznym to mogę z całego serca polecić tą trylogię. Tutaj zdecydowanie 6/6

6. Agnieszka Lis- Ocalenie 
7. Agnieszka Lis - Odkupienie - Te dwie powieści opowiadają o losach małej dziewczynki,a potem młodej kobiety, której przyszło żyć bez mamy ,a za progiem druga wojna światowa i cała groza z nią związana. A potem próba ułożenia sobie życia w powojennej rzeczywistości. Pomysł na książkę jest naprawdę świetny, ale niektóre opisy danej sytuacji zbyt długi, ale ogólnie daję 5/6. ( Na dniach ma być wydana trzecia część tej powieści czyli Odrodzenie. Mam nadzieję że szybko będzie można jej przesłuchać.) 
Przepraszam że te " recenzje" są marne, ale nie umiem pisać takich rzeczy. Mam tendencję do zdradzania zakończenia,w poprzedniej pracy gdy opowiadałam film, to zawsze zdradziłam zakończenie i miałam zakaz opowiadania fabuły 🤣 dlatego zajmuje się kuchnią a nie pisaniem 🤗.

Na koniec tego wpisu małe podsumowanie tego co się działo na blogu. W styczniu powołałam do życia 11 wpisów. Dwa wpisy to podsumowania grudnia i całego roku. Siedem wpisów to pomysły wytrawne,a tylko dwa słodkie. Wśród wytrawnych były pomysły na pieczywo, sałatkę czy pulpety gołąbkowe. Najchętniej czytanym wpisem było podsumowanie ubiegłego roku. Bardzo cieszy mnie ten fakt, to znaczy że oprócz moich przepisów, moja gadanina też się Wam podoba 😘 drugim najchętniej czytanym wpisem były pomysł na chleb żytni,wraz z przepisem na zakwas. Podium zamyka tort maślankowo-morelowy.

Bardzo dziękuję za wspólnie spędzony styczeń i serdecznie zapraszam na kolejny miesiąc. Gorące uściski 😘 😘 😘 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz