sobota, 1 sierpnia 2026

Lipiec ' 26 w obiektywie

Dzień dobry 🙂 

Za nami pierwszy miesiąc wakacji. Ja cały lipiec pracowałam, ale nie było źle. Pracowaliśmy krócej niż zazwyczaj. Do tego byłyśmy nad morzem na dwóch weekendowych wyjazdach. Zapraszam Was na krótką relację z lipca.


Takie piękne widoki mijam każdego dnia gdy idę do pracy. Nie wiem czy Wam już wspominałam, ale do pracy mam niecały kwadrans na nogach. Szkoła jest na osiedlu na którym wcześniej mieszkaliśmy. Jest to naprawdę fajna opcja, bo nie tracę czasu na dojazdy. Koleżanka z mojej zmiany ma 60 km do pracy... więc gdy ona jest już w drodze do pracy ,ja jestem jeszcze w proszku...i przy okazji na spokojnie po drodze mogę podziwiać naturę.





Jarzębinka bogata ale jeszcze nie bardzo czerwona


I urocze " nie wyklute" jeszcze żołędzie 😃


 Te dwukolorowe liście też bardzo mi się podobają.


I teraz kilka fotek naszego pięknego Bałtyku 












A te trzy następne zdjęcia to ze spaceru wokół jeziora, które jest niedaleko naszego osiedla 







A tutaj fotki ze spaceru wokół jeziora maltańskiego. Jest to sztuczne jezioro, którego obwód to około 5,5 km. I w końcu obeszliśmy go dookoła. Zwykle szliśmy na spacer tylko jedna, albo drugą stroną,a  teraz " zaliczyliśmy" całość 💪










No i oczywiście Gwiazda bloga czyli Bella. To zdjęcie poniżej jest z Sarbinowa. Takie duże okno balkonowe było i ciągle przed nim siedziała i podziwiała świat 😉



Stolik był przy wyżej wspomnianym oknie i tak sobie siadywała 🤣



A tutaj wystrojona w " naszyjnik" w stylu hawajskim 



I wygrzewanie pod suszarką na balkonie 




A tutaj Księżniczka wypija mi wodę z filiżanki 🤣






I kilka moich stylizacji. Jak wydać bardzo zależne od pogody. Gdy było ładnie i słonecznie można było się rozebrać,a innym razem dokładnie ubrać 😁











W lipcu byłam u fryzjera na odświeżeniu koloru ( od zdjęcia z różową koszulą). A w ostatnią środę lipca byłam na pazurkach. Zrobiłam sobie hybrydę. Po raz pierwszy od 43 lat 😁. I wyszło tak 







W lipcu niestety nie bardzo miałam wenę do słuchania książek, ale co nieco mam na swoim koncie. A takie tytuły w tym miesiącu poznałam:

1. Michał Piedziewicz- Dżoker. Sensacyjna powieść o Gdyni - Akcja rozgrywa się w Gdyni w dwudziestoleciu międzywojennym. Opowiada losy grupy trzydziestolatków,którzy próbują sobie życie w prężnie rozwijającej się Gdyni. I muszę przyznać że chociaż uwielbiam Trójmiasto,a w Gdyni byłam w zeszłym roku to książka mnie nie porwała... myślę że była zbyt rozwlekle napisana... ale może Wy się bardziej w niej odnajdziecie.

2. John Marrs- Dobra Samarytanka- wydawać by się mogło czytając tytuł że to książka o empatii i ludziach godnych naśladowania.Że gdy potrzebujesz pomocy, zadzwonisz na infolinię, która jest telefonem zaufania, otrzymasz słowa otuchy lub innej pomocy i zostaniesz przekonany że odebranie sobie życia to nie jest dobry wybór.... chyba że trafisz na łączenie z Laurą, która zamiast odsunąć Cię od decyzji o odebraniu sobie życia,popycha Cię w tą stronę...to tylko takie słowo wstępu do tej książki. Dalej nie będę Wam spojlerować, ale serdecznie zachęcam do poznania tej książki!

3. Aneta Krasińska - Lato w Kołobrzegu- jest to trzecia część cyklu " Cztery pory roku". Książka opowiada historię Leona Hosera, który przyjeżdża na wypoczynek i kuracje uzdrowiskową do Kołobrzegu ze swoim 7 letnim synkiem. Gdy dowiaduje się że nosi nazwisko lekarza, który mieszkał w Kołobrzegu i był wtedy ważną postacią dla miasta,przed drugą wojną światową, chce dowiedzieć się czy to jego krewny... ta historia wpłynie także na jego przyszłość. W jaki sposób? Musicie się sami przekonać 😉 

Byłam w kinie z rodzinką na Vaianie fabularniej. Muszę przyznać że podobało mi się bardziej niż sądziłam. Po wizycie w kinie odnowiliśmy streaming Disneya i po kilku latach odświeżyłyśmy sobie z córkami " Pioruna" , " Dzwoneczek, Sekret Magicznych Skrzydeł".  Z mężem obejrzałam" Czerwoną Jaskółkę", kiedyś była w TV, ale niestety filmy puszczane o 20 i z reklamami, nie są dla mnie bo zasypiam przy pierwszej przerwie reklamowej 🤣

W lipcu na blogu pojawiło się 22 wpisy. 10 wytrawnych,9 słodkich i 3 inne. Najpopularniejszym wpisem w lipcu był nasz wyjazd do Sarbinowa, gdzie przeczytać tutaj Sarbinowo . Spośród przepisów najpopularniejszy był przepis na chlebek bananowy z jagodami,o czym Tutaj . W tym miesiącu pojawił się także 900 wpis oraz ogólna liczba wyświetleń bloga przekroczyła 300 000. Bardzo dziękuję Wam za to! Miło mi że zaglądacie do mnie. Że jesteście ciekawi co mogę Wam zaproponować. Jest to bardzo ważne dla mojego niepewnego siebie serduszka 🥹 

Myślałam że krótszy będzie ten wpis, ale zdjęcie do zdjęcia, słowo do słowa i wyszedł kawał posta. W związku z tym, że to ostatni wpis na najbliższe trzy tygodnie ( a może ciut dłużej) to zdążycie go ogarnąć. Na komentarze z tego posta nie odpowiem,a i do Was w ciągu najbliższego miesiąca nie będę zaglądać ale potem wszystko nadrobię 😘 Trzymajcie się dzielnie, dobrze wykorzystajcie sierpień i pomyślcie o mnie czasem. Ja będę o Was myśleć cały czas 🫶🫶🫶🫶
Gorące pozdrowienia i uściski 😘 😘 😘 😘 

piątek, 31 lipca 2026

Pierwszy raz w Międzywodziu

Dzień dobry 🙂 

Tak wiem co powiecie, znowu relacja znad morza! A no tak 😁 jesteśmy uzależnieni od morza 😁 dlatego też w następny weekend po Sarbinowie udaliśmy się do Międzywodzia. W tej miejscowości jeszcze nie byliśmy. A to błąd! Bo jest tam pięknie! Jest to nieduża wieś, rzut beretem od Dziwnowa. Ale oczywiście w sezonie jest tam gwarno. A sfera gastronomiczna jest tak rozwinięta, że byliśmy w szoku. No i w odróżnieniu od Sarbinowa pogoda bardzo nam dopisała. Było 21 stopni, ale bardzo słonecznie więc zdecydowanie ciepłej niż wskazywał termometr. Moja trójka więc weszła po szyję do morza 😁 mnie wystarczyło spacerowanie wzdłuż brzegu. Co prawda kostium kąpielowy miałam na sobie, ale tak generalnie nie jestem fanką wchodzenia do wody dalej niż do pasa. Byliśmy całą sobotę i pół niedzieli i było naprawdę świetnie!  Zapraszam na fotki 😀 



Oczywiście nie może zabraknąć zdjęć plaży i morza 😁 






Takie tablice są na promenadzie, która jest usytuowana na klifie. Ma ciekawą nazwę: Promenada A1. Można by pomyśleć że jest tak długa jak autostrada 😉 ale tak nie jest. Ale i tak jest świetna. Widoki na klif i morze jest niezapomniany.






A tutaj promenada w całej okazałości 


I wspomniane wcześniej widoki z promenady 




A taki zachód słońca zdążyliśmy zobaczyć w piątek wieczorem po przyjeździe na miejsce.


W parku są pięknie rzeźbione ławki z takimi postaciami 




I oczywiście lody. Moja córka zamówiła sobie kręconego loda waniliowo - porzeczkowego. Wygląda pięknie, prawda?


Na kolację było mięsko w bułce. Chociaż ja najadłam się mięsem i surówkami i bułki,a właściwie buły już nie zmieściłam 🤣



Na obiadek pierś grillowana 



I coś co jadłam czyli zupa rybna na ostrą nutę. Coś pomiędzy zupą a gulaszem. No byłam zachwycona i jak wrócę z długiego urlopu będę musiała zrobić sobie takie danie.


A tu smakołyk wybrany przez drugie moje dziecię 😉


A tak nasz pobyt wygląda na mapkach 😀




I jak się Wam podoba Międzywodzie? My naprawdę byliśmy zachwyceni i nie wykluczone że jeszcze tam się kiedyś wybierzemy. I jeszcze Dziwnów przed nami. Jesteśmy bardzo ciekawi tej miejscowości, tym bardziej że z plaży widać falochron z Dziwnowa.

Dziękuję za obejrzenie zdjęć 🙂