czwartek, 2 kwietnia 2026

Sernik waniliowy z kratką

Dzień dobry 🙂 

Dziś jeszcze jeden pomysł na sernik. Tym razem taki zwykły, najzwyklejszej sernik. Taki chciał mój mąż. Na święta też planuje jeszcze jeden, ale jeśli się uda to dopiero Wam powiem co i jak. A póki co zapraszam Was na sernik, który uda się każdemu. Jest naprawdę prosty i smaczny. To chyba będzie nasz ulubiony sernik. A jak u Was? Macie swoje ulubione serniki? Dajcie znać, liczę że będę mogła się nimi zainspirować 😘

Udanego czwartku, do świąt coraz mniej czasu 🐣




Ciasto:

200 g mąki krupczatki 

80 g drobnego cukru 

80 g masła 

1 łyżeczka proszku do pieczenia 

1 żółtko 

Szczypta soli 

Masa serowa:

700 g białego sera

2 żółtka 

3 białka 

120 g drobnego cukru 

1 budyń waniliowy 

1 łyżka pasty waniliowej 

80 g masła 

Szczypta soli 

2 czubate łyżki powideł 

Tortownicę 18 cm


Ciasto:

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, cukrem solą. Dodać żółtko. Masło zetrzeć na tarce o grubych oczkach i dodać do reszty składników.

Wyrobić na gładkie ciasto. Podzielić na dwie części - 2/3 i 1/3. Mniejszą część włożyć do lodówki.

Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia ( dno i boki). Większą częścią wyłożyć dno tortownicy. Wyrównać.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 st i podpiec 10 minut. Wyjąć z piekarnika i zostawić do przestygnięcia.

Masa serowa:

Składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

Ser zmielić w maszynce do mięsa.

Do misy robota przełożyć żółtka,cukier, sól oraz masło. Utrzeć na gładką masę. 

Następnie dodawać po łyżce ser i mieszać do połączenia. Na koniec dodać budyń oraz pastę. Wymieszać i całość zblendować krótko.

Białka ubić na pianę. Następnie dodać pianę do masy i delikatnie wymieszać.

Wystudzone ciasto posmarować powidłami. Ostrożnie wylać masę serową.

Z reszty ciasta wykroić cienkie paski i ułożyć na powierzchni sera, tworząc kratkę. 

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 st i piec 50 minut. Po tym czasie wyłączyć piekarnik, ale sernik zostawić na kolejne 10 minut. Po tym czasie uchylić drzwiczki piekarnika i zostawić tak na 20 minut. Następnie wyjąć i zostawić do całkowitego ostygnięcia.

Wstawić do lodówki na całą noc. Smacznego.










środa, 1 kwietnia 2026

Luty / marzec '26 w obiektywie

Dzień dobry 🙂 

Zakończył się marzec,a u mnie nie było podsumowania lutego. Połącze więc te dwa miesiące w jeden wpis, ponieważ marzec miałam bardzo kiepski więc w zasadzie nie robiłam zdjęć i wpis podsumowujący marzec byłby króciutki...tak więc to podwójne podsumowanie to taki krótki przerywnik pomiędzy świątecznymi przepisami 🤗

Luty 

Luty wyjątkowo mi szybko minął .Przez część miesiąca byłam chora,do tego praca , a potem ferie. Jak już wiecie byliśmy w Sopocie i był to dobry czas. Ostatni tydzień lutego chodziłam do pracy dzień na dzień...tzn. jednego dnia jedenaście godzin w pracy,a kolejnego wolne. I w sumie nie wiem co powiedzieć na taki układ... przez tydzień nie było źle, ale nie wiem czy na okres wakacji też bym tak chciała. Ale jeśli zespół tak postanowi to nie będę się wyłamywać. Nigdy nie miałam ducha łamistrajka...

Miesiąc krótki to i zdjęć nie za dużo. Zresztą i zdrowie i pogoda nie nastrajały do spacerów. Zdjęcia głównie są z Sopotu i 2/3 z Poznania. To zdjęcie poniżej to hol główny w mojej szkole. Dzieciaki i samorząd tak pięknie udekorowali zaraz na początku lutego.



A to zdjęcie jest z 23 lutego, gdy powoli słońce zachodziło nad Poznaniem.


Kolejne siedem zdjęć to już śnieżny Sopot.














Te dwa poniżej zdjęcia to zima w Poznaniu. Ostała się na początku miesiąca, ale dopiero podczas ferii uświadomiłam sobie, że taka skromna i nas była ta zima 😁




No i oczywiście Gwiazda podsumowań czyli Bella 🥹


Tu fotel jest w nietypowej pozycji, córka odczepiła kółka żeby je umyć a nasza Lalka oczywiście musiała wykorzystać tą niecodzienną sytuację 🤣

 
Tu wyłożyła się w cieple kaloryfera i świecącego słońca 


A to zdjęcie z Sopotu. Gdy dziewczyny zaciągały wieczorem zasłony to Bella się tam gościła 


A tutaj co wnikliwsi obserwatorzy zauważą, że nasza Kocica upodobała sobie leżenie w brodziku. Kiedyś przyłapałam ją jak leży na mokrym ręczniku, więc teraz zostawiam w takim ułożeniu suchy ręcznik i Bella sobie odpoczywa 😃


A tu od razu wiadomo co się dzieje... pojechaliśmy do znanej sieciówki po figurki ze znanego serialu. I rzuciłam do rodzinki że trzeba chociaż jeden kartonik wziąć dla kotki. I ledwo go w domu postawiłam na podłodze i już się w nim umieściła.


A taką pozycję przybiera gdy jest szczęśliwa. Córka wyczytała, że gdy kotek pokazuje brzuszek to znaczy że wie że jest kochany i bezpieczny i nie musi się niczego obawiać. I tak między nami to żadna łaska z Jej strony że czuje się bezpiecznie bo to chyba najbardziej rozpuszczony kotek na świecie 🤣🤣🤣


Piękny kotek w pięknych kwiatach 


A tu umieściła się na suszarce z praniem i chyba duma nad marnością życia 😉


Przez cały luty udało mi się przesłuchać kilka książek.

1. John Marrs - Zabiłaś mnie pierwsza - Książka polecana przez Anię z bloga Książkowy Las Anki.... fabuła ze śmiercią, ale bez krwawych opisów. To książka o zemście,zdradzie i życiu w cierpieniu. Opowiada historię trzech kobiet, które niby się przyjaźnią ale ja osobiście nie chciałabym się przyjaźnić z żadną z nich...

2. Urszula Gajdowska - Córki Hrabiny, Zofia 

3. Urszula Gajdowska - Córki Hrabiny,Eliza 

4. Urszula Gajdowska - Córki Hrabiny,Helena - saga o losach trzech sióstr, które próbują rozwikłać rodzinną tajemnicę. Każda przy tym przeżywa wiele interesujących przygód. Seria polecana przez Agnieszkę z bloga Kocie Czytanie i Mirkę z bloga Oaza Recenzji.

5. Agnieszka Lis - Odrodzenie - ostatnia część trylogii, którą poznałam w styczniu . Cieszę się że poznałam tą ostatnią książkę, ale zakończenie mnie rozczarowało. Ale z całą odpowiedzialnością mogę polecić tą trylogię.

6. Sally Hepworth- Pokrewna dusza - kolejna książka polecona przez Anię. Świetna książka, która pokazuje że nigdy tak do końca nie możemy powiedzieć że znamy człowieka,z którym tworzymy rodzinę...

7. Katarzyna Kielecka - Księżyc nad Vajont,tom. 1

8. Katarzyna Kielecka - Księżyc nad Vajont, tom. 2- dylogii ta polecana jest przez Wiole z bloga Subiektywnie o książkach,oraz Agę z Kocie Czytanie. I ja również serdecznie polecam te książki. Świetna fabuła inspirowana faktami z przeszłości,ale nie oparta w sposób dosłowny. Książki pokazują jak potworna tragedia może wpłynąć na życie człowieka. Losy bohaterów są trudne i bardzo emocjonalnie do nich podchodziłam, ale muszę przyznać że nie zapałałam sympatią do żadnej z dwóch głównych bohaterek. Nie mniej jednak książka wciąga od pierwszego zdania i chce się poznać tą historię.

9. Wioleta Piasecka - Wiosna w chacie pod starym świerkiem - muszę przyznać że Pani Wioletta Piasecka staje się moją ulubioną autorką,na równi z panią Katarzyną Kielecką. Jeszcze na żadnej książce pani Woli się nie zawiodłam, są świetne. Czyta lub słucha 😉 się jednym tchem. Jedynie co mnie zmusi, że na dalsze losy bohaterów trzeba poczekać bo książka jest w fazie tworzenia.

W lutym obejrzałam także serial Ołowiane dzieci- wiem , że są różne opinie na temat tego serialu ale muszę przyznać że bardzo mi się podobał. Oddanie realiów tamtych czasów jest naprawdę dobre, chociaż nie było mnie na świecie, więc do końca nie wiem jak to jest.

Obejrzałam także Jurassic World: Odrodzenie. Chciałam zobaczyć tą część bo widziałam wszystkie, ale muszę przyznać że bardzo średni to film...a czytałam że pracują nad kolejną częścią i zastanawiam się po co?

Marzec 

Na temat marca nie będę się bardzo rozpisywać bo to był kiepski miesiąc. Wiele sytuacji i stresów nałożyło się na to. Mam nadzieję że wraz z zakończeniem marca,ten lichy czas dla mnie także się zakończył i będzie lepiej już z każdym dniem...

Pod koniec marca Darunia nam się rozchorowała...tzn. właściwie to był lekki katar i gorączka utrzymująca się 5 dni...testy combo nie wykazały żadnej infekcji, więc dostałyśmy skierowane do laboratorium. Wyniki na szczęście są dobre.

W pracy miałam szkolenie z pierwszej pomocy przedmedycznej. I powiem Wam sztos! Dużo wiedzy ale także zajęcia praktycznie. Jeśli kiedyś będziecie mieli możliwość uczestniczyć w takich zajęciach to nie wahajcie się. Bo to co pokazują nam na szkoleniach BHP to się nie umywa do takiego szkolenia. 

Nie przedłużając zapraszam na zdjęcia z marca 🫣

Udało mi się uchwycić małe stadko wróbelków na moim osiedlu 


Zachód słońca w drodze z pracy 


A tutaj budząca się wiosna i zima, która nie może się zdecydować czy odejść - młode listki na krzewach i przymrozki...


I takie piękne niebo mieliśmy 30 marca nad głowami, wczesnym rankiem takiego zdjęcia zrobiłam.








Ostatnie trzy dni przed świętami w takiej bluzce chodziłam do pracy 😃



Pomimo kiepskiego nastroju udało mi się wysłuchać kilku książek w marcu 

1. Freida Mcfadden- Idealny Syn 

2. Marta Moeglich - Morderstwo o zapachu kawy 

3. Katarzyna Bester - To są jakieś jaja 

4. Katarzyna Kielecka - Trzykrotki 

5. Katarzyna Kielecka - Trzykrotki. W drogę 

6. Katarzyna Kielecka - Trzykrotki. Apetyt na życie 

7. Aneta Krasińska - Zima w Nałęczowie 

8. Aneta Krasińska - Wiosna w Ciechocinku 

9. Wioletta Piasecka - Dom pełen tajemnic 

10. Lisa Jewell- Nie wpuszczaj go 

11. Miranda Smith - Rodzina zmarłego 


Dziękuję za dotrwanie do końca wpisu. Dziękuję także za słowa wsparcia oraz wyrozumiałość. Jesteście bardzo ważni dla mnie 😘

Sobie i Wam życzę udanego kwietnia 🫶🫶🫶

wtorek, 31 marca 2026

Sałatka makaronowa z kurczakiem i sałatą rzymską

Dzień dobry 🙂 

Mam do Was pytanie- czy na Waszym świątecznym stole jest tylko tradycyjna sałatka jarzynowa czy są jeszcze inne smaki? U nas jarzynowa musi być,bo to jedyna sałatka jaką je Martynka. Daruśka w ogóle nie je sałatek,eh...no nie będę się uruchamiać 🤣bo to nie o tym wpis... tak więc jak już mówiłam jarzynowa jest,a ja czasem lubię jeszcze jakiś inny smak postawić na stół. Tym razem była będzie to sałatka makaronowa. Sałatka na bazie makaronu jest sycąca, kolorowa a z takim makaronem w kształcie małych muszelek nawet urocza. Do makaronu obowiązkowo pierś z kurczaka, ale tym razem nie usmażona na patelni a przygotowaną w wiatropiecu. Tyle samo smaku,a trochę lżej. Podoba się Wam taka opcja? Mam nadzieję że tak. Zapraszam na sałatkę 🤤




150 g makaronu conchiglie ( małe muszelki, waga suchego makaronu)

1 łyżeczka curry mielonego ( do makaronu)

190 g piersi z kurczaka 

2 łyżki zalewy z ogórków 

1 łyżeczka oleju 

Sól pieprz, czosnek granulowanego - do doprawienia mięsa 

1 mini rzymska sałata - 160 g

1/2 czerwonej papryki 

1/2 czerwonej cebuli 

85 g sera liliput 

Sos do sałatki:

4 duże  rzodkiewki

85 g majonezu lekkiego 

2 łyżki zalewy z ogórków 

Sól pieprz do smaku 



Do garnka przelać wodę, dodać sól oraz curry. Wymieszać i zagotować.W takiej wodzie makaron ugotować aldente. Odcedzić i ostudzić.

Mięso umyć i osuszyć. Pokroić w kostkę. Przełożyć do miseczki w której są wymieszane przyprawy z olejem i zalewą. Zostawić na 15 minut.

Następnie przełożyć do wiatropieca i piec przez 12 minut w 180 st. W połowie pieczenia wymieszać. Następnie wyjąć i ostudzić ( ja użyłam silikonowego wkładu do airfrayer).

W międzyczasie rzodkiewkę zetrzeć na tarce o drobnych oczkach. Przełożyć na sito i zostawić aby sok spłynął.

Sałatę rzymską poszatkować. Dodać paprykę pokrojoną w kostkę oraz cebulę w piórka. Wymieszać.

Dodać makaron oraz kurczaka. Ser zetrzeć na tarce o grubych oczkach i dodać do sałatki. Doprawić solą i pieprzem. Wymieszać. 

Do małej miseczki przełożyć majonez, dodać zalewę oraz rzodkiewki. Doprawić do smaku i wymieszać.

Dodać do pozostałych składników i po raz ostatni wymieszać. Odstawić do lodówki na godzinę. Smacznego.











poniedziałek, 30 marca 2026

Wielkanocna galareta drobiowa z jajkiem przepiórczym

Dzień dobry 🙂 

Spokojnie możemy już odliczać dni do świąt. Zostało nam już mniej niż tydzień. Dlatego też kolejny przepis na świąteczny stół. Tym razem galareta na bazie warzyw i piersi kurczaka. 

Gdy byłam dzieckiem galaretę w moim domu przygotowywał tata. Była to galareta na bazie nóżek świńskich. I nic mi się nie podobało w tym daniu. Od surowych nóżek po efekt końcowy. I jak się zapewne domyślacie nie jadłam tego... Jakieś dwa miesiące temu razem z mężem oglądałam program Rączka Gotuje i Pan Remigiusz robił właśnie galaretki drobiowe. Mąż stwierdził że chętnie by zjadł,bo w Jego domu też się robiło drobiowe i bardzo lubił. Gdy poszedł do pracy postanowiłam Go zaskoczyć i zrobiłam takie oto galaretki. Dałam dużo warzyw,chude mięsko to i mnie posmakowało to danie. 

A jak to jest u Was? Lubicie? Robicie? Czy nie możecie patrzeć na takie danie? Czekam na Wasze zdanie a komentarzach 😀

Udanego poniedziałku i całego przedświątecznego tygodnia 🐇🐣🐇




50 g mrożonego groszku 

50 g mrożonego żółtej fasolki szparagowej 

1 duża ugotowana marchewka 

1 ugotowana pierś z kurczaka 

750 ml rosołu 

6 jajek przepiórczych 

1/8 czerwonej papryki 

1 ogórek konserwowy 

20 g żelatyny 

Natka pietruszki 


Fasolkę i groszek gotować przez 5 minut w osolonym wrzątku, następnie odcedzić i ostudzić.

Pierś z kurczaka rozdrobnić, marchewkę, ogórek oraz paprykę pokroić. Marchewkę w plasterki, a pozostałe w kostkę.

Żelatynę zalać 2 łyżkami wody i zostawić do napęcznienia.

W międzyczasie zagotować rosół, zdjąć z ognia i dodać żelatynę. Wymieszać aby się rozpuściła. Zostawić do ostygnięcia.

Do ładnych pojemników na dno dać po płatku natki, następnie resztę warzyw i mięso,w sposób dowolny. Mniej więcej w połowie naczynia dać ugotowane na twardo jajka przepiórcze. Dać resztę składników i delikatnie wlać rosół. Wstawić do lodówki do całkowitego stężenia galarety. Przed podaniem wyjąć z pucharków, smacznego.






niedziela, 29 marca 2026

Sernik brzoskwiniowy z brzoskwiniami

Dzień dobry 🙂 

Wielkanoc w naszym domu stoi pod znakiem sernika i babki. Jakoś mazurek się i nas nie przyjął. Pewnie dlatego, że ja nie bardzo mam rękę do tego ciasta... staram się więc wymyślać nowe wariacje serników. Tym razem powołałam sernik o brzoskwiniowym smaku z dodatkiem brzoskwiń. Brzoskwiniowy smak to oczywiście wykorzystanie brzoskwiniowego serka homogenizowanego. Bardzo fajnie ten serek podkręca smak ten serek. Robiliście kiedyś sernik na bazie smakowych serków homogenizowanych czy tylko z naturalnym serkiem? Zachęcam do wypróbowania smakowego nabiału. 

Udanej niedzieli ☀️☀️☀️





Ciasto:

200 g mąki krupczatki 

50 g cukru 

80 g masła 

1 żółtko 

1 łyżeczka proszku do pieczenia 

2 łyżki wody gazowanej 

Aromat migdałowy - opcjonalnie 

Masa serowa:

450 g serka homogenizowanego brzoskwiniowego 

200 g serka homogenizowanego naturalnego 

50 g masła 

100 g drobnego cukru 

2 żółtka 

3 białka 

2 łyżki mąki ziemniaczanej 

1 łyżka mąki pszennej 

1 mała puszka brzoskwiń ( 420 g)



Tortownica 18 cm 


Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej 

Ciasto:

Z podanych składników szybko zagnieść ciasto ( w razie konieczności dodać wodę gazowaną). Podzielić ciasto na 2 części, każdą owinąć folią spożywczą i włożyć do zamrażarki na 1,5 godziny.

Masa serowa:

Masło utrzeć na jasny krem z cukrem. Następnie dodawać po 1 żółtku i za każdym razem miksować do połączenia. 

Dodać oba serki, wymieszać. Dodać obie mąki i ponownie wymieszać.

Do drugiej miski przełożyć białka, dodać szczyptę soli i ubić na pianę.

Delikatnie przełożyć do masy serowej i wymieszać ostrożnie.

Wykonanie:

Formę wysmarować masłem. Zetrzeć pierwszą część ciasta na dno formy.

Delikatnie przełożyć 1/3 masy serowej, dać odsączone kawałki brzoskwiń ( ja miałam owoce w plastrach), zalewę zachować ( przelać do słoiczka i wstawić do lodówki- można przygotować na jej bazie lemoniadę z dodatkiem wody gazowanej). Wyłożyć resztę masy serowej i zetrzeć drugą część ciasta.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190 st i piec 50 minut. Wyłączyć piekarnik i zostawić sernik na kolejne 25 minut. Po tym czasie drzwiczki piekarnika uchylić i zostawić sernik na kolejne 10 minut. 

Wyjąć blaszkę z piekarnika, zupełnie ostudzić i wstawić do lodówki na około 8 godzin lub całą noc. Przed podaniem pokroić.

Smacznego.











sobota, 28 marca 2026

Wielkanocne burgerki

Dzień dobry 🙂 

Jeśli dobrze policzyłam to mam zgromadzonych tyle przepisów na Wielkanoc, że wpisy będą co dzień do świąt. Ten konkretny pomysł też nie jest klasycznym pomysłem na Wielkanoc. Ale nie martwicie kolejne będą bardziej świąteczne 😉

Miałam w szafce małe bułeczki do hamburgerów i wiedziałam że chcę je zrobić trochę inaczej niż jest ich przeznaczenie i powołałam takie oto przekąski. Smaczne na ciepło jak i na zimno. Podoba się Wam pomysł? Ja z całą mocą polecam.

Udanej soboty 😘




7 jajek rozm L 

5 plastrów szynki drobiowej 

5 plastrów salami paprykowego 

1/2 pęczka szczypiorku 

80 g sera żółtego tartego 

1 łyżeczka roztopionego masła 

Sól pieprz do smaku 

8 bułek mini do burgerów 

2 łyżki majonezu lekkiego 

2 łyżki zalewy z ogórków 

1/2 pęczka koperku 

2 liście sałaty masłowej 

1 łyżka miękkiego masła 


Masłem wysmarować metalową foremkę do muffinek ( dno i brzegi).

Obie wędliny pokroić w kostkę, szczypiorek posiekać. Przełożyć do miski wraz z serem tartym i wymieszać.

W osobnej misce rozstrzepać jajka z solą i pieprzem. Dodać do miski z wędlina i wymieszać.

Przelać masę jajeczną do 8 otworów na muffinki i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 st na 15 minut.

W międzyczasie bułeczki rozkroić na pół i każda połówkę posmarować cienko masłem. Wstawić do piekarnika na 3 minuty przede końcem pieczenia jajek.

Koperek posiekać przełożyć do miski. Dodać majonez oraz zalewę ( ewentualnie sól) i wymieszać. Sałatę podzielić na 8 kawałków.

Na każdą dolna część bułeczki dać odrobinę sosu koperkowego, nałożyć sałatę oraz zapiekane jajko. Przykryć drugą częścią bułki. Podawać od razu. Smacznego.