Dzień dobry 🙂
Dziś kawał mięcha do kanapek. Pomysł " odgapiony" od Pana Tomasza Strzelczyka. Z tym że Pan Tomasz zrobił w ten sposób boczek,a ja miałam ochotę na szynkę. Mięso tak przygotowane dosłownie rozpływa się w ustach. Na jednym plasterku trudno poprzestać. Ja żeby zrobić tą szynkę, przez kilkanaście dni zbierałam łupiny z cebuli. Wkładałam do woreczka i trzymałam w szufladzie na warzywa w lodówce 😁
Robiliście w taki sposób mięso? Ja serdecznie polecam!
Udanej soboty. Ja po raz pierwszy od 17 lat jestem sama w domu, tylko Belcia ze mną jest. Przez dobę będziemy we dwie 😉
1,4 kg szynki bez kości
2 duże garści łupin z cebuli
1 duża cebula
3 ząbki czosnku
1 łyżeczka ziaren kolendry
1 łyżeczka ziaren pieprzu
3 liście laurowe
3 goździki
1 łyżka soli różowej
Mięso umyć i osuszyć. Jeśli wolicie chudsze mięso to trzeba odciąć nadmiar.
Do dużego garnka przełożyć łupiny cebuli, dodać przekrojoną na ćwiartki cebulę. Dodać obrane ząbki czosnku. Dodać wszystkie przyprawy.
Ułożyć mięso ( ja je trochę uformowałam za pomocą sznurka do mięsa).
Zalać wodą tak aby mięso swobodnie się mogło poruszać.
Przykryć pokrywką i zagotować. Gdy to nastąpi zmniejszyć ogień i gotować przez 1,5 godziny. Po tym czasie wyłączyć ogień i zostawić mięso w garnku do całkowitego ostygnięcia.
Następnie wyjąć z garnka. Owinąć papierem do pieczenia oraz folią spożywczą ( ściśle) i wstawić do lodówki na całą noc. Następnego dnia szynka będzie dobrze się kroić. Smacznego.










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz