Dzień dobry 🙂
Przez trudny wrzesień nie pokazałam Wam zdjęć z naszego urlopu. A był naprawdę wspaniały. Nasze córki wymyśliły, żeby zamiast jechać w jedno miejsce na dwa tygodnie, pojechać w trzy miejsca na parę dni. W związku z tym, że w przyszłym roku nie będzie ( prawdopodobnie) warunków do wyjazdu we czwórkę, uznaliśmy że ten pomysł jest świetny. I tak zaplanowaliśmy trzy pobyty. Pierwszymi miejscem był Hel. Cały pobytu udany, ale dojazd na miejsce to była droga przez mękę....i naprawdę nie przesadzam. Ze wszystkich naszych podróży,ta była koszmarna. Gdy wyjeżdżaliśmy z parkingu pod domem nawigacja pokazywałam nam 5 godzin podróży. Ja doliczyłam jeszcze pół godziny,bo wiadomo przerwa dla kierowcy niezbędna....a na trasie ,po wjeździe na autostradę okazało się że nie zmieścimy się w 5.5 godziny...nie będę Was zanudzać tym co się działo na trasie, powiem tylko, że ostatecznie na miejsce dojechaliśmy po 8,5 godzinie... Koszmar! Pocieszeniem był widok naszego wspaniałego morza. Jak zobaczycie na zdjęciach pogoda była bardzo łaskawa dla nas. Gdy zajechaliśmy w sobotę miejsce trochę popadało,a potem do czwartku pięknie i słonecznie. Serdecznie zapraszam Was na zdjęcia, która jak zwykle są moim dziełem.
Poniżej zdjęcie napisu, który wita turystów. Jest zlokalizowany w okolicach dworca. Napis zamontowany w maju 2025 roku, dlatego gdy byliśmy na Helu po raz pierwszy w czerwcu 2024, Klik, nie było go jeszcze i wiedziałam że koniecznie muszę tam podejść i zrobić fotki. Mąż mi nawet pstryknął jak siedzę sobie przed napisem.
A tutaj zdjęcia ze szlaku fortyfikacji na Helu. Ta miejscowość to niech tylko piękne i duże plaże, ale także kawał trudnej historii naszego kraju. Myślę, że warto nawet w czasie dni pod znakiem wypoczynku, odwiedzać tak ważne obiekty
A tak nasz urlop na Helu wyglądał na mapkach
No i super nie mogło zabraknąć jedzonka! W związku z tym, że cały rok w domu gotujemy, to na urlopie odpuszczamy sobie tą czynności i " chodzimy" na obiady.
Dziękuję za za dotrwanie do końca wpisu. Mam nadzieję że tym, którzy nie byli na Helu przybliżyła ma to wspaniałe miejsce,a tym którzy byli przypomniałam jakie to wspaniałe miejsce 😁
































Bardzo fajny pomysł na wycieczki. Macie cudowne wspomnienia.
OdpowiedzUsuńŚwietna relacja i piękne kadry. Wyjazd w trzy różne miejsca to genialny pomysł na wyciśnięcie z urlopu jak najwięcej, szczególnie przy takich planach na przyszły rok.
OdpowiedzUsuńWspółczuję tej drogi na Hel, 8,5 godziny w trasie potrafi wykończyć, ale najważniejsze, że morze i pogoda wynagrodziły ten początkowy koszmar. Zdjęcia wyszły cudownie, a „żeluś” kompletnie skradł moje serce, przemiła nazwa. Bardzo cenne jest też to, że obok plażowania i dobrego jedzenia znaleźliście czas na szlak fortyfikacji, bo Hel rzeczywiście ma niezwykłą historię. Czekam na relacje z kolejnych dwóch przystanków.
Looks like you and your family had a great time in Hel!
OdpowiedzUsuńCudowne zdjęcia. A jedzonko wygląda apetycznie :)
OdpowiedzUsuńNajpiękniejsze są teraz te wszystkie wspaniałe wspomnienia.
OdpowiedzUsuńPatrzysz na fotki i wszystko wraca:)
Przygody w podróżach, chociaż mega wkurzające, to sprawiają, że zapamiętuje się je na zawsze:))
Też takie mamy.
Monia, mieliście piękne, rodzinne wakacje!
Buziaki gorące 😘