Dzień dobry 🙂
Dziś drugi przepis " na czasie" czyli przepis z wykorzystaniem śliwki węgierki. Jak wiecie mieszkam w dużym mieście, więc jestem zdana na warzywa i owoce z dyskontu, bo nawet na popularnych tutaj ryneczkach nie zawsze są od rolnika z pola tylko z gospodarstw nastawionych na zysk... ale odkąd w kwietniu do pracy przyszła koleżanka, która dojeżdża 70 km zza Poznania mam dostęp to lepszych produktów. Gdy jedzie do pracy to zawsze mija sad,z którego mam te wspaniałe śliwki. Ze dwie garście zjadłam,a trzy kilo przerobiłam na tradycyjne powidła. A to co mi zostało, ugotowałam z czekoladą i powstały dwa słoiczki pyszności. Użyłam je już do dwóch deserów,o czym się przekonacie za jakiś czas😁 póki co zapraszam Was na ten wpis. Śliwki, które kupiłam były tak słodkie, że nie dodałam do nich ani grama cukru. Dałam za to trochę kawy rozpuszczalnej, która podbija smak czekolady. Serdecznie zapraszam 😘 i udanego tygodnia Wam życzę.
P.s. w piątek zrobiłam jeszcze 5 słoiczków takiej czekolady, bo jeszcze nabyłam 3 kg śliwek i przed pracą machnęłam zapasik 😄










